W najnowszym wydaniu:

Warszawska_Gazeta_04_2023

Strach zabija myślenie

Opublikowany w kwietniu, w naukowym czasopiśmie recenzowanym „The International Journal of Environmental Research and Public Health”, artykuł ośmiu lekarzy niemieckich, praktyków i naukowców po raz kolejny podważa zasadność noszenia masek jako prewencji przeciwko zakażeniom wirusem SARS-CoV-2.

– Historia współczesna pokazuje, że już podczas pandemii grypy w latach 1918-19, 1957-58, 1968, 2002, SARS 2004-2005 oraz grypy w 2009 maski w codziennym użyciu nie mogły odnieść oczekiwanego sukcesu w walce z infekcjami wirusowymi. Doświadczenia przeprowadzane nad skutecznością zasłaniania ust i nosa w hamowaniu zakażeń doprowadziły w roku 2009 do wniosków, że maski nie wykazują żadnego znaczącego wpływu na nierozprzestrzenianie się wirusów. Potwierdziły to badania przeprowadzane w kolejnych latach przez naukowców i instytucje. Nie ma nawet mocnych dowodów na to, że maski chirurgiczne, noszone w warunkach szpitalnych, zapewniają ochronę przed wirusami. Mało tego, jak wykazali wspomniani autorzy, przedłużone noszenie masek przez ogół populacji może mieć istotne negatywne skutki i konsekwencje dla zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Wspólne dobro czy wspólna niewola?
Dlaczego ludzie, mimo ewidentnych i coraz szerzej dostępnych dowodów na to, że maski nie tylko nie chronią „ciebie i innych”, ale też, w dłuższej perspektywie (a z taką mamy do czynienia) szkodzą zdrowotności, nadal podporządkowują się aroganckim rozporządzeniom władz? Tym czynnikiem jest strach. Niestety, problem noszenia maski tkwi w błędnym kole: chroni tylko symbolicznie i jednocześnie reprezentuje lęk przed infekcją. Zjawisko to jest wzmacniane przez zbiorowe podsycanie strachu, które jest stale pielęgnowane przez główne media, czytamy w „The International Journal.