W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...

Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy

Prawo i Sprawiedliwość dwukrotnie wygrywało wybory dlatego, że potrafiło patrzeć na Polskę nie tylko przez pryzmat centrum Warszawy.

Przykro tak pisać, ale Prawo i Sprawiedliwość zrobiło wszystko, żeby przedterminowe wybory prezydenta Rzeszowa spieprzyć… Zaczęło się od odrzucenia niespodziewanego bonusu. Ustępujący z przyczyn zdrowotnych dotychczasowy prezydent, 81-letni Tadeusz Ferenc, jako następcę zarekomendował Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości w rządzie Mateusza Morawieckiego. To mógł być handicap na początek kampanii. „Gazeta Wyborcza” pluła ze złości, a zastanawiając się, dlaczego Ferenc – postkomunista, do 2019 członek SLD – poparł Warchoła. Wysnuła nawet teorię, że jako człowiek stary „coraz bardziej zbliża się do Kościoła”!

Tymczasem komuś w Prawie i Sprawiedliwości najwyraźniej się nie spodobało, że Tadeusz Ferenc swojej decyzji nie skonsultował z regionalnymi strukturami tej partii i jej centralą na Nowogrodzkiej. Warchoł jest przecież członkiem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, a między koalicjantami współpraca była ostatnio „szorstka”, więc partia Kaczyńskiego uniosła się ambicją. PiS wystawiło własną kandydatkę – wojewodę podkarpackiego Ewę Leniart. Tym samym nieoczekiwane fory otrzymane od Ferenca, Zjednoczona Prawica zamieniła na „punkty ujemne”. Zademonstrowała bowiem, że wcale zjednoczona nie jest.