W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...

„A to wyjątkowa gnida była”…

Z poprzedniego numeru:
„Przyjaciel kardynała Wyszyńskiego”… „Katolicki pisarz i pionier ruchu postępowych katolików, pragnących porozumienia między Kościołem i komunistami”… „Intelektualista, zniszczony przez komunę”… Taki obraz Jerzego Zawieyskiego od lat jest utrwalany w społeczeństwie. Obraz całkowicie fałszywy […]. Nazywał się Henryk Feintuch i pochodził z rodziny żydowskiej […]. Kiedy na fali „odwilży” w 1956 powstały Kluby Inteligencji Katolickiej (KIK), stanął na ich czele […]. Był gejem (wtedy mówiło się po prostu pederastą) i to bardzo aktywnym! Był erotomanem i seksoholikiem […]. Bezpieczniacy uważali, że jest absolutnie niegroźny – jako zaprzyjaźniony z komunistami. Uważał się za jednostkę wybitną, najlepszego katolickiego pisarza w Polsce! Tylko komuniści z najwyższej półki mieli takie przywileje jak on.

Należały do nich zawrotne pobory z Sejmu i Rady Państwa, piękne mieszkanie na warszawskiej Starówce, willa w Konstancinie z półhektarowym parkiem, obsługiwana przez gosposię i ogrodnika, limuzyna z szoferem, prawo do korzystania z rządowej lecznicy! Wiódł luksusowe życie! […]. Miał całą masę przeważnie młodych „kochanków”, których sprowadzał do swojej willi. Często byli to, niestety, klerycy, niekiedy duchowni. Przez łóżko Zawieyskiego przeszli młodzi, żądni kariery pisarze, kandydaci do szkół aktorskich i aktorzy, intelektualiści i kto tam się jeszcze nawinął.