W wydaniu

Jeszcze nie przekreślajmy profesorzyny Środziny

Razem z haniebnym wyrokiem TK zaczynamy być krajem barbarzyńskim zależnym...

Czwarta fala loterii

Przebywający na przymusowych wakacjach w Polsce emerytowany premier Donald Tusk...

23 miliardy na gąsienicach

Polski rząd zamierza sfinalizować największy w historii naszego kraju...

Największe ofiary „pandemii”

Nawet kraje przodujące w histerii pandemicznej zaczynają nieśmiało zauważać,...

Wychowywać dobrych księży

ks. Henryk Zieliński w tygodniku „Idziemy”: Skąd brać księży? To...

Świńska rura nie Tusk!

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” niemiecki polityk Herr Donald...

Niemiec może więcej niż Polak?

Już dzień po wyroku polskiego TK, który orzekł wyższość...

Pandemiczno-panikarska narracja się sypie

Skoro najbardziej wyszczepione społeczności Izraela i Wielkiej Brytanii przechodzą wzmożenie...

Świat po wielkim resecie

Temat wielkiego resetu oraz takich postaci jak Klaus Schwab...

PRAWDA NAS JESZCZE ZADZIWI

Ci, którzy już w roku 2018, przygotowując się do...
Strona głównaZakazana HistoriaSokół ze złamanym skrzydłem, czyli życie i samotność Norwida

Sokół ze złamanym skrzydłem, czyli życie i samotność Norwida

Wiele szkół jego imienia, wiele wierszy śpiewanych przez współczesnych artystów, utwory odczytywane i rozumiane dopiero teraz. Pośmiertna chwała i sława, a za życia niezrozumienie i nędza. Jaki to dramat dla autora, który za życia zaznał głównie porażek. Znał Mickiewicza, Słowackiego i Chopina, ale nie dane mu było poczuć się jednym z największych i nie tylko z powodu tego, że był od nich młodszy.

Wiele szkół jego imienia, wiele wierszy śpiewanych przez współczesnych artystów, utwory odczytywane i rozumiane dopiero teraz. Pośmiertna chwała i sława, a za życia niezrozumienie i nędza. Jaki to dramat dla autora, który za życia zaznał głównie porażek. Znał Mickiewicza, Słowackiego i Chopina, ale nie dane mu było poczuć się jednym z największych i nie tylko z powodu tego, że był od nich młodszy.
Dziś obchodzimy Rok Norwidowski w 200 rocznicę urodzin poety, o którego literaturoznawcy spierają się do dziś, czy był romantykiem, parnasistą czy wcale nie pasuje do tych określeń i po prostu wyprzedził epokę. Fakt, że w ogóle mamy o co się spierać, zawdzięczamy Zenonowi Przesmyckiemu, wspaniałemu „Miriamowi”, który przez zupełny przypadek odkrył poezję Norwida i na szczęście doznał olśnienia, a potem zajął się przywracaniem zapomnianego wieszcza światu.