W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...
Strona głównaZakazana HistoriaŻywe torpedy – szalone bohaterstwo

Żywe torpedy – szalone bohaterstwo

Wzywamy wszystkich tych Polaków, co chcą niezwłocznie oddać życie za Ojczyznę, jednak nie w szeregach armji razem ze wszystkimi, lecz w charakterze żywych torped z łodzi podwodnych, żywych bomb z samolotów, w charakterze żywych min przeciwpancernych i przeciwczołgowych.

Na japońskich lotniskowcach wyglądało to podobno tak: wszyscy marynarze w pełnym umundurowaniu, na pokładzie stolik przykryty czystym obrusem, na stoliku czarki z sake. Młodzi chłopcy – piloci w nienagannych mundurach wypijali czarkę sakę, salutowali dowódcy, siadali do samolotu i odlatywali w stronę zachodzącego słońca, żegnani okrzykiem na cześć cesarza. Na śmierć. Kamikaze lub kamikadze, jak spolszczono nazwę ich formacji. Ich nazwa oznaczała „boski wiatr”. Oddanie życia w samobójczym ataku na jednostki nieprzyjaciela było w Japonii uznawane za najwyższy rodzaj poświęcenia. Utrwalił się mit, że młodzi kamikaze fanatycznie wielbili cesarza, że byli elitą elit i sami wybierali swój los. Nieprawda. – Nie chcę umierać za cesarza… Tak zadecydowano za mnie – wyznawał jeden z nich w liście do ojca przekazanym bez wiedzy dowódcy. Byli traktowani inaczej niż zwykli żołnierze. Jeśli udało im się przeżyć, trafiali do obozów reedukacyjnych, gdzie w różny sposób upokarzano ich. I chociaż z całą pewnością, wśród japońskich żołnierzy byli i prawdziwi kamikaze, poczytujący swoją misję za zaszczyt, to pamiętniki większości kamikadze burzą mit o dobrowolnych samobójcach, chociaż przypadków, gdy w uniesieniu walki żołnierz wolał śmierć niż przegraną, nie brakuje (zwłaszcza w historii Polski). Pomiędzy tymi bohaterami a japońskimi kamikaze była jednak zasadnicza różnica – celem ich życia i walki nie było samobójstwo. Samobójstwo było konsekwencją złożenia przysięgi – powstrzymać wroga lub zginąć, ale nie celem samym w sobie.
Czyś jeszcze innym były tzw. żywe torpedy, zastosowane zarówno podczas I, jak i podczas II wojny światowej nie tylko przez Japonię, ale także przez Włochy, Wielką Brytanię i Niemcy. Co to takiego? Najprościej rzecz ujmując – żywa torpeda to pojazd podwodny z ładunkiem wybuchowym, sterowany przez jednego, dwóch ludzi (płetwonurków), przeznaczony do niszczenia celów (okrętów) w atakach o charakterze często samobójczym. Załogi żywych torped od kamikaze przynajmniej teoretycznie odróżniało to, że miały minimalne szanse na przeżycie ataku. W praktyce jednak załogi żywych torped albo ginęły, albo dostawały się do niewoli.