W wydaniu

Polska kontra Bruksela decydujące starcie

Na dłuższą metę nasza „suwerenność” jest z obecnością w...

U KRÓLA JANA NA PODWÓRKU

Na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu piwa raczej nie...

Imposybilizm, czyli państwo ogólnej niemożności

Skoro jakieś mechanizmy się nie sprawdzają, przepisy są nieżyciowe...

Co z reparacjami od Niemiec?

Przeszło 60 proc. Polaków, popierających domaganie się reparacji wojennych od...

Katolicki wielki reset

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów ze znajomymi księżmi z różnych środowisk....

POGOŃ LWÓW: LEGENDA I WSPÓŁCZESNOŚĆ

Żeby Pogoń Lwów miała zabezpieczony spokojny byt i działanie...

Nadchodzi kontrrewolucja w edukacji? Koniec dominacji lewicy!

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami narodzin wielu projektów, które inicjują...

Gdzie żołnierzy naszych kwiat?

Jednym z kilku problemów, które – według moich zawiedzionych głęboko nadziei...

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić...

Latający Cyrk Monty Owsiaka

Trudno zrozumieć „fenomen Owsiaka” i jego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy...
Strona głównaPolska NiepodległaKrajSędziowską Kastę toczy gangrena

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas, w którym skandaliczne i niesprawiedliwe wyroki sądów powszechnych nie są już czymś sensacyjnym, niebywałym, wyjątkowym i bezprecedensowym.

Niemal natychmiast po wyborach z 2015 r. zakończonych podwójnym zwycięstwem PiS-u „kasta nadzwyczajnych ludzi”, za jakich uważają się sędziowie, wszczęła histeryczną batalię, wymierzoną przeciwko reformie sądownictwa, a mówiąc wprost, przeciwko jakimkolwiek zmianom. Jest to kolejne zdeprawowane środowisko, domagające się w myśl hasła Agnieszki Holland, „żeby było tak, jak było”. Krytykując środowisko sędziowskie, niemal wszyscy publicyści używają swoistej preambuły, w której za konieczne uważają poprzedzenie tej krytyki wstępem mówiącym o tym, jak to wielu mamy wspaniałych i rzeczywiście niezawisłych sędziów, a opinię psuje im jakaś niewielka garstka upolitycznionych krzykaczy. Skoro tak, to ja zapytam, dlaczego głosu tych sprawiedliwych w III RP nigdy nie słyszałem? Nie będę rozpisywał się o tym, jak to „ci sprawiedliwi sędziowie” III RP pozwolili umrzeć spokojnie we własnych łóżkach takim zdrajcom i zbrodniarzom jak Jaruzelski i Kiszczak. Dla mnie wielkim symbolem zdrady tej szulerni w togach z orłami na piersi jest historia zwykłej, szarej Polki sponiewieranej przez samozwańcze sędziowskie elity w sędziowskich togach.


5 maja 2011 roku zmarła śp. pani Janina Stawisińska, mama 21 letniego Janka Stawisińskiego zabitego przez snajpera ZOMO podczas pacyfikacji kopalni „Wujek”. Przez piętnaście lat w różnych relacjach z procesu sprawców i zleceniodawców tej zbrodni przewijała się postać dzielnej pani Janiny, która nie opuściła ani jednej rozprawy. Przez te piętnaście lat spędzonych na sądowych korytarzach, salach rozpraw i w pociągach relacji Koszalin ‒ Katowice obserwowałem na ekranie, jak z eleganckiej postawnej i dumnej kobiety w sile wieku z roku na rok stawała się coraz bardziej zgarbioną, pomarszczoną, zgorzkniałą i coraz biedniej odzianą staruszką. Pani Janina do końca i niestety naiwnie wierzyła w sprawiedliwość wymierzoną przez przedstawicieli tej „kasty ludzi nadzwyczajnych”. W III RP szybciej niż sprawiedliwość przyszła starość i w końcu śmierć. Dlatego krew się we mnie burzyła, kiedy sprzeciwiająca się reformie sędziowska kasta ustami swojego ówczesnego rzecznika, sędziego Waldemara Żurka gardłowała na temat reformy sądownictwa: Najgorsze, że w perspektywie dla obywatela może to oznaczać absolutnie podległy polityce sąd.