W wydaniu

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas,...

Wielki Reset – teoria spiskowa czy agenda globalistów?

Wszelkie głosy mówiące o Wielkim Resecie, a więc w...

Wezwani do tablicy

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnim czasie zdecydowanie...

Kultura amerykańska wyklucza chrześcijan?

Przedmiotem ataków stały się chrześcijańskie organizacje charytatywne, w tym agencje...

Czy potrafimy złamać hegemonię Niemiec

To jest ten moment, kiedy decyduje się przyszły, tym...

Wybory z czerwca 1989

Nie całkiem wolne wybory, które doprowadziły do nie całkiem...

Europejski fundusz odbudowy Niemiec

Przykład grecki należy potraktować jako poligon doświadczalny, a wyciągnięte z tego...

Lotnictwo Rosji – samolot Su-27

Obecnie podstawowym samolotem bojowym Rosji jest Su-27 oraz jego...

ULICA POHULANKA

Pohulanka – ta nazwa ma w sobie coś figlarnego i dynamicznego zarazem....

KAPLICA BARCZEWSKICH W REMONCIE

Nareszcie. Trwa remont kaplicy grobowej rodziny Barczewskich, zwanej również...

Wierny piesek Sorosa

Przyznam szczerze, że gdybym miał wątpliwą przyjemność spotkać się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Adamem Bodnarem w cztery oczy, to słowa „zamilcz” i „wynocha” byłyby tylko nieuzasadnioną kurtuazją. Od lipca 2015 roku na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich mieliśmy do czynienia z osobnikiem, będącym wzorcowym przykładem karierowicza, który, jak się wydaje, doskonale wiedział, jak przypodobać się lewackiej międzynarodówce budowniczych „nowego wspaniałego świata”. Już pod koniec lat 90. Bodnar współpracował z kabaretowym stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”, walczącym oczywiście z faszyzmem i rasizmem. Piszę celowo o tym stowarzyszeniu jako organizacji kabaretowej, bo wystarczy przyjrzeć się liście laureatów, przyznawanego przez „Nigdy Więcej” tytułu „Antyfaszysty Roku”. Mamy tam Jerzego Owsiaka, Krzysztofa Skibę z zespołu „Big Cyc” i Simona Mola. Ten ostatni jest chyba najmniej znany i chyba warto przypomnieć tę postać. Otóż Simon Mol to oszust z Kamerunu, który otrzymał w Polsce status uchodźcy, podając się za prześladowanego opozycyjnego dziennikarza i poetę z Kamerunu. W czarnoskórym oszuście, który od początku do końca zmyślił swój życiorys, zakochały się salony warszawskie, a szczególnie jego lewackie przedstawicielki płci pięknej. Czar Simona Mola prysnął dopiero w momencie, kiedy trafił za kratki oskarżony o celowe zarażanie licznych seksualnych partnerek złośliwym szczepem wirusa HIV-1. Niektóre z uwiedzionych przez niego pań zachorowały później na AIDS. Procesu Simona Mola nie udało się dokończyć, ponieważ jego stan zdrowia gwałtowne się pogorszył i idol lewactwa oraz „Antyfaszysta Roku” zmarł 10 października 2008 roku w Szpitalu Zakaźnym przy ul. Wolskiej w Warszawie. Jak widzimy, lewactwo bardzo łatwo wojnę ideologiczną przeobraziło w wielkie zagrożenie epidemiologiczne, co tylko potwierdza słuszność i trafność określenia „czerwona zaraza”.


No, ale wracajmy do Adama Bodnara. Jego lewacka kariera nabrała ostrego tempa, kiedy został absolwentem neobolszewickiej kuźni kadr Georga Sorosa, jak popularnie nazywany był Central European University w Budapeszcie ‒ uniwersytet, który Viktor Orban na całe szczęście zamknął w 2018 roku. Dalej kariera Bodnara według lewackich kryteriów potoczyła się standardowo, czyli od pracy dla Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Warto pamiętać, że bardziej znana Międzynarodowa Helsińska Federacja Praw Człowieka została z powodu niewypłacalności rozwiązana w 2007 r. w kraju jej rejestracji Austrii, a jej dyrektor finansowy Rainer Dannenberg został skazany za sprzeniewierzenie 1,2 mln euro. Dzisiejsza tak zwana Helsińska Fundacja Praw Człowieka, przed którą nie wiedzieć czemu trzęsą się rządy wielu państw, jest w głównej mierze utrzymanką Open Society Foundation George’a Sorosa. Jak więc widzimy, Adama Bodnara śmiało możemy nazwać człowiekiem Sorosa. Jego pierwsze głośne wystąpienia przeciwko Polsce miały miejsce już w 2005 roku, kiedy to z ramienia HFPC prowadził sprawę przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Chodziło o wydany przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego zakaz „Parady Równości”. W tym samym 2005 r. Bodnar wsparł proces przeciwko dwóm poznańskim politykom PiS: Przemysławowi Aleksandrowiczowi i Jackowi Tomczakowi, za nazwanie homoseksualizmu zboczeniem i porównanie go do innych zboczeń, takich jak pedofilia, nekrofilia i zoofilia.
W 2015 roku Platforma Obywatelska, przeczuwając wyborczą klęskę, postanowiła Polakom i przyszłemu prawicowemu rządowi podrzucić w parlamencie to lewackie kukułcze jajo pod postacią Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich. Każdy, kto zna przeszłość i ścieżkę kariery Bodnara, nie powinien się dzisiaj dziwić jego skandalicznym poczynaniom podczas mocno wydłużonej kadencji.
To on miał czelność wystąpić w obronie warszawskich złodziei i czyścicieli kamienic, twierdząc, że reaguje na złożoną w jego urzędzie skargę „grupy obywateli”. Jednak zapytany, kto konkretnie taką skargę złożył, rozpaczliwie unikał odpowiedzi. Bardzo szybko ustalono, że Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar ani razu nie interweniował w obronie dziesiątków tysięcy warszawiaków wyrzucanych na bruk przez mafię w togach i białych kołnierzykach. Jego rzecznikowskiego sumienia nie poruszył nawet fakt, że wśród tych eksmitowanych na bruk znajdowali się także ostatni już żyjący powstańcy warszawscy, a walcząca z mafią reprywatyzacyjną Jolanta Brzeska została zamordowana.
Teraz przypomnijmy idące zza Odry ataki na premier Beatę Szydło po jej głośnym wystąpieniu w byłym niemieckim obozie zagłady w KL Auschwitz-Birkenau. Publicysta Arno Widmann na łamach lewicowo-liberalnego niemieckiego dziennika „Frankfurter Rundschau” napisał: Słowa polskiej premier w Auschwitz, że Polska musi przede wszystkim bronić bezpieczeństwa swoich obywateli, pasują jak ulał do nowej polityki historycznej Warszawy. Chodzi o to, by przedstawić Holokaust jako czysto niemiecką zbrodnię, w której Polska nie miała udziału. Bezczelność tego szkopa poraża, ponieważ wyjątkowo perfidne kłamstwo o polskim współsprawstwie w Holokauście podawał jako coś oczywistego i niemal historyczny niepodważalny fakt. Tymczasem Adam Bodnar, goszcząc w TVP Info i odnosząc się do słów tego szwabskiego bezczelnego łgarz,a zamiast bronić Polski i Polaków, stwierdził: Musimy pamiętać, że wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu holokaustu. W tym także naród polski.
Co powinno się wydarzyć po wypowiedzeniu takich haniebnych słów przez wynarodowionego zdrajcę? Prokuratura w poważnym państwie natychmiast z urzędu powinna zwrócić się do sejmu o zgodę na pociągniecie Adama Bodnara do odpowiedzialności karnej, ponieważ art. 133. kodeksu karnego mówi: Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Parlament powinien jak najszybciej zająć się odwołaniem Bodnara z zajmowanego stanowiska. Choć do jego usunięcia potrzebna było większość 3/5 głosów, to jednak takie głosowanie powinno zostać przeprowadzone. Co prawda totalna opozycja w sejmie obroniłaby Bodnara, ale przynajmniej poznalibyśmy nazwiska tych parlamentarzystów, którym nie przeszkadza znieważanie polskiego narodu i tym samym wpisują się w kłamliwą niemiecką politykę historyczną.
Warto w tym miejscu przytoczyć treść listu otwartego, jaki po tej haniebnej wypowiedzi wystosował do Bodnara redaktor Stanisław Michalkiewicz: 
Słuchaj Synu!
Przez uprzejmość nie będę już precyzował – jaki Synu – chociaż nie zamierzam ukrywać, że ta intytulacja wynika nie tylko z różnicy wieku między nami, ale również, a może nawet przede wszystkim – z intencji okazania Ci pogardy z powodu wypowiedzi, iż „musimy pamiętać, że wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu holokaustu. W tym także naród polski”. Wypowiedź ta dowodzi, że nie wiesz, co to jest naród. Wprawdzie z Twego życiorysu wynika, że jesteś wypustnikiem (celowo nie używam słowa „absolwent”, tylko jego rosyjskiego odpowiednika: „wypustnik”, które, jak sądzę, znacznie lepiej Cię charakteryzuje) rozmaitych uczelni, ale najwyraźniej nie przykładałeś się do nauki. Tacy niedoukowie są plagą naszego nieszczęśliwego kraju, zwłaszcza gdy są osadzani na różnych, nawet operetkowych posadach, jak Twoja. Tedy kierując się chrześcijańskim obowiązkiem, nakazującym „nieumiejętnych nauczać” (zob. Katechizm Kościoła katolickiego – uczynki miłosierne co do duszy), uprzejmie Ci wyjaśniam, że naród to wspólnota etniczna, która zorganizowała się politycznie. Tym właśnie różni się on od narodowości, która ma wprawdzie wspólny język, historię, obyczaje, religię – ale nie zorganizowała się politycznie, to znaczy – nie wytworzyła hierarchii, czyli szlachty, dzięki której staje się narodem. Taka ewolucja wynika z rozwoju dziejowego, ale zdarzają się też przypadki uwstecznienia narodu do poziomu narodowości – jak to stało się w przypadku Czechów po bitwie pod Białą Górą w 1620 roku – i dopiero w wieku XIX doszło do odrodzenia narodowości czeskiej, jako narodu. W świetle tego wyjaśnienia widoczna jest w całej rozciągłości fałszywość Twego twierdzenia, jakoby w realizowaniu holokaustu uczestniczył także „naród polski”. Naród Polski w okresie okupacji niemieckiej i sowieckiej był politycznie zorganizowany w państwo, które w żaden sposób, nie uczestniczyło w holokauście. Nawet polskie instytucje pozarządowe, które oficjalnie działały w Generalnym Gubernatorstwie w postaci Polskiego Czerwonego Krzyża i Rady Głównej Opiekuńczej również w jakiejkolwiek formie nie uczestniczyły w realizowaniu niemieckiego programu „ostatecznego rozwiązania”. Przeciwnie – gdybyś przeczytał wspomnienia Adama hr. Ronikiera (ale co tam marzyć o tym!), będącego w okresie okupacji niemieckiej prezesem RGO, to wiedziałbyś, że RGO współpracowała w niesieniu pomocy humanitarnej z przedstawicielami społeczności żydowskiej w Polsce, a nawet z delegacjami Żydów amerykańskich – oczywiście do czasu wypowiedzenia przez Rzeszę Niemiecką wojny Stanom Zjednoczonym. Ale Ty o tym wszystkim najwyraźniej nie wiedziałeś i dlatego wygłosiłeś opinię, wpisującą się w skoordynowane polityki historyczne: niemiecką, której celem jest stopniowe zdejmowanie z Niemiec odpowiedzialności za
II wojnę światową, a przynajmniej – rozmywanie tej odpowiedzialności – oraz żydowską, które celem jest przerzucanie tej odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, by podtrzymać możliwość materialnego eksploatowania holokaustu. Podobne opinie wygłaszają przedstawiciele piątej kolumny w Polsce; rozmaici folksdojcze i skorumpowani łajdacy, uczestniczący w realizowaniu w Polsce tzw. „pedagogiki wstydu”, której celem jest wzbudzenie w Polakach poczucia winy wobec Żydów, by w ten sposób doprowadzić nasz naród do stanu bezbronności. Uprzejmie zakładam, że Twoja opinia nie wynikała z podłości, tylko z ignorancji – ale w takim razie nie ulega wątpliwości, że jesteś głupszy, niż nawet przewiduje ustawa określająca warunki na zajmowaną przez Ciebie, operetkową posadę. W tej sytuacji chyba sam rozumiesz, że żadne „przeprosiny” nie wystarczą, że powinieneś niezwłocznie podać się do dymisji, a ze swoim życiem postąpić, jak przystało na człowieka honoru. Oczekuję tego od Ciebie jako obywatel polski – a myślę, że nie jestem w tym oczekiwaniu odosobniony – który ma interes prawny w tym, by ktoś taki, jak Ty, ani go nigdzie nie reprezentował, ani też nie był rzecznikiem jego praw. Łączę stosowne wyrazy.
Kadencja Bodnara na stanowisku RPO skończyła się we wrześniu ubiegłego roku, ale dzięki obstrukcji parlamentarnej, stosowanej przez totalną opozycję, trwa on dalej na stanowisku. Kiedy w połowie kwietnia tego roku Trybunał Konstytucyjny orzekał, że jego kadencja nie może trwać w nieskończoność i zakończy się najpóźniej za trzy miesiące, Bodnar w tym samym czasie chwalił się w senacie swoim dorobkiem jako RPO. W trakcie tych peanów na swoją cześć określił lesbijkę Martę Lempart jako postać „wybitną” i „znaną wszystkim”.
Rzeczywiście Marta Lempart znana jest wszystkim, ale jako inicjatorka i organizatorka lewackich zadym urządzanych w polskich miastach w samym szczycie pandemii, co w oczywisty sposób naraziło wiele osób na zakażenie. Podczas tych burd, odbywających się pod szyldem „Strajku Kobiet” i pod znakiem czerwonego pioruna, Lempart wzywała do ataków na kościoły. Na antenie Radia Zet zapytana o niszczenie kościołów odpowiedziała: Trzeba robić to, co się czuje. To, co się myśli i to, co jest skuteczne i to, na co zasłużyli. Ta wybitna według Bodnara postać publicznie opluła policjanta, a do innego funkcjonariusza zwróciła się słowami: Zamknij, ryj psie! Jako że ja nie aspiruję do miana osoby wybitnej, więc zrezygnuję z plucia i poprzestanę tylko na pytaniu: kiedy w końcu Bodnar zamknie ryj? Zgodnie z orzeczeniem TK zamknie w lipcu, ale niestety tylko jako RPO. Już dzisiaj widzę te kolejki polityków totalnej opozycji, które ustawiają się do niego, obiecując mu „jedynki” na swoich wyborczych listach. Zadba również o niego jego dobroczyńca i pryncypał George Soros, który na pewno z uznaniem odnosi się do dorobku tego swojego doskonale od szczenięcia wytresowanego neobolszewickiego pieska. Bodnar przez lata swojej wydłużonej kadencji był rzecznikiem, ale totalnej opozycji, lewaków, zboczeńców, wojujących feministek i antypolonitów. Dlatego nie należy się dziwić, że natychmiast po wydaniu orzeczenia przez TK za Bodnarem wstawiła się wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourowa twierdząc, że: Z uwagą i z niepokojem śledzimy rozwój wydarzeń związanych z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Niezwykle ważne jest, aby ta instytucja, która broni praw obywateli i odgrywa ważną rolę w przestrzeganiu praworządności, pozostała niezależna. Na szczęście bardzo szybko takimi słowami odpowiedział jej wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski: Szanowna Pani, uprzejmie proszę o powstrzymanie się od kontynuowania manipulowania określeniami prawnymi. W Polsce wierzymy, że rolą RPO jest ochrona praw wszystkich obywateli, a nie promocja określonej ideologii lub agendy politycznej.
Oczywiście totalna opozycja ogłosiła kolejny alarm i nie wiadomo który już z kolei stan zagrożenie dla demokracji i praworządności. Jak wiemy na przykładzie pandemii, im więcej przestróg, alarmów i alertów, wzywających do określonych zachowań w chwilach zagrożenia, tym ludzie coraz bardziej zmęczeni tymi alarmami pokazują gest Kozakiewicza opozycji albo sprawującym władzę. Należy pamiętać, że każda przesada to oznaka zagubienia, utraty poczucia sensu, a w skrajnych przypadkach paranoi i głupoty.
Takim przykładem paranoi i głupoty był list wicemichnika, Jarosława Kurskiego do prezydenta Andrzeja Dudy, w którym czytamy: Między Panem a Adamem Bodnarem istnieje pewna wątła nić, jak ta między Antonio Salierim a Wolfgangiem Amadeuszem Mozartem. Bo gdy już niedługo będzie Pan na politycznej emeryturze, a Pańska świecąca mdłym ognikiem gwiazdeczka dusić się będzie i tlić ledwo – bo już nikomu nie będzie Pan potrzebny, a już najmniej swoim kolegom, którzy podziwiają Pana równie mocno jak ja – to gwiazda Adama Bodnara będzie rosła i rosła, i pewnego dnia Bodnar być może zostanie nawet prezydentem.
Widać, że miało być finezyjnie, a wyszło idiotycznie, czyli tak jak na idiotę przystało. Jarosławie Kurski, nie idźcie drogą swego pryncypała Adama Michnika, który również błaźnił się swoimi nietrafionymi przepowiedniami. Przypominam, że według wieszcza Adama z Czerskiej, Komorowski, aby przegrać z Andrzejem Dudą bój o prezydenturę, musiałby przejechać po pijanemu na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży. Co do „gwiazdy Adama Bodnara”, to informuję, że jest ona czerwona i pięcioramienna, czyli bolszewicka. Nie powiedzie się, towarzyszu Kurski, przeniesienie na polski polityczny grunt amerykańskiego mitu „od pucybuta do milionera”. Pucybut Sorosa Bodnar nigdy nie będzie polskim prezydentem, nawet jeżeli uniknie przejechania po pijanemu na pasach zakonnicy w ciąży.