W wydaniu

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas,...

Wielki Reset – teoria spiskowa czy agenda globalistów?

Wszelkie głosy mówiące o Wielkim Resecie, a więc w...

Wezwani do tablicy

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnim czasie zdecydowanie...

Kultura amerykańska wyklucza chrześcijan?

Przedmiotem ataków stały się chrześcijańskie organizacje charytatywne, w tym agencje...

Czy potrafimy złamać hegemonię Niemiec

To jest ten moment, kiedy decyduje się przyszły, tym...

Wybory z czerwca 1989

Nie całkiem wolne wybory, które doprowadziły do nie całkiem...

Europejski fundusz odbudowy Niemiec

Przykład grecki należy potraktować jako poligon doświadczalny, a wyciągnięte z tego...

Lotnictwo Rosji – samolot Su-27

Obecnie podstawowym samolotem bojowym Rosji jest Su-27 oraz jego...

ULICA POHULANKA

Pohulanka – ta nazwa ma w sobie coś figlarnego i dynamicznego zarazem....

KAPLICA BARCZEWSKICH W REMONCIE

Nareszcie. Trwa remont kaplicy grobowej rodziny Barczewskich, zwanej również...

ULICA POHULANKA

Pohulanka – ta nazwa ma w sobie coś figlarnego i dynamicznego zarazem. Według Słownika Języka Polskiego pohulanka to „wiejska zabawa taneczna, potańcówka”. We Lwowie Pohulanka to równocześnie nazwa ulicy, willowej dzielnicy wokół niej oraz pobliskiego parku.

Ulica Pohulanka jest przedłużeniem ul. Kochanowskiego (dziś Łewyckiego, w czasach sowieckich Majakowskiego). Idąc Kochanowskiego, można stąd dojść prosto do centrum Lwowa, co osobie poruszającej się pieszo zajmie około 20 minut. Pohulanka biegnie dawną doliną potoku o nazwie Pasieka, będącego jednym z wytoków rzeki Pełtew. Po obu stronach ul. Pohulanki teren wznosi się ku górze. Idąc ulicą Pohulanka w stronę parku o tej samej nazwie miniemy znajdujące się dzisiaj w ruinie zabudowania dawnego browaru Kleina. W czasach sowieckich oraz w pierwszych latach niepodległej Ukrainy działała tam rozlewnia win.


Z ulicy Pohulanka zobaczyć można znajdujący się naprzeciw Cmentarz Obrońców Lwowa. Równocześnie Pohulanka to nazwa willowej dzielnicy wokoło. Jej położenie w dolinie, w swoistym „wąwozie” miało ocalić Łuk Chwały, znajdujący się na Cmentarzu Orląt przed zniszczeniem w czasach sowieckiej dewastacji tej nekropolii. Jak wiadomo, Łuku Chwały nie udało się obalić za pomocą ciężkich pojazdów gąsienicowych. Władze sowieckie nie zdecydowały się jednak na użycie ładunków wybuchowych, gdyż – jak obliczono – fala uderzeniowa w tym „wąwozie” sprawiłaby, że w willach na Pohulance powylatywałyby szyby z okien. A te dawne polskie domy komuniści zasiedlili swoimi aktywistami – wojskowymi, funkcjonariuszami KGB, partyjnymi „szychami”.
Na początku ul. Pohulanka zbudowano w ostatnich kilkunastu latach kilka nowych bloków. Z daleka wyglądają dość dobrze, jednak na ulicy sprawiają gorsze wrażenie – widać, że są po prostu za duże, jakby nie mieszczą się w przestrzeni i „rozsadzają ją”. Dalej zachowały się domy i wille z początku wieku – niestety, w dość kiepskim stanie. A szkoda, bo niektóre z nich to czysty miniaturowy modernizm. Niektóre budynki dodatkowo oszpecono i „zepsuto” przeróbkami, Na przykład w miejscu schodów i dawnego ogrodu położonego na skarpie przed domem wybudowano dwa prostackie garaże. W innym budynku w ordynarny sposób zamurowano balkon, aby w ten sposób uzyskać w pokoju dodatkowe niewielkie pomieszczenie. Dodatkowo – przez zachowany otwór wyprowadzono jakąś rurę.
Wiosną tego roku przed willą pod adresem Pohulanka 20 wykarczowano zarośla i krzewy. I pojawiła się dotąd nimi zasłonięta figura
św. Antoniego. Rzeźba jest w fatalnym stanie – zarówno święty z Padwy, jak i trzymane przezeń Dzieciątko Jezus mają utrącone po jednej ręce. Zapewne rzeźba jest starsza niż dom, przed którym stoi. Skąd pochodzi? Kiedy tu trafiła? Trudno znaleźć pytania na te odpowiedzi.
A ul. Pohulanka to dzisiaj teren rzymskokatolickiej parafii św. Antoniego. Pozostaje mieć nadzieję, że nowi lokatorzy/właściciele domu nie usuną figury, ale zadbają o jej profesjonalną restaurację. Święty Antoni z Pohulanki – módl się za nami…
Tekst i zdjęcia: Marcin Hałaś