Wolne, niezależne, polskie media

W wydaniu

Jeszcze nie przekreślajmy profesorzyny Środziny

Razem z haniebnym wyrokiem TK zaczynamy być krajem barbarzyńskim zależnym...

Czwarta fala loterii

Przebywający na przymusowych wakacjach w Polsce emerytowany premier Donald Tusk...

23 miliardy na gąsienicach

Polski rząd zamierza sfinalizować największy w historii naszego kraju...

Największe ofiary „pandemii”

Nawet kraje przodujące w histerii pandemicznej zaczynają nieśmiało zauważać,...

Wychowywać dobrych księży

ks. Henryk Zieliński w tygodniku „Idziemy”: Skąd brać księży? To...

Świńska rura nie Tusk!

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” niemiecki polityk Herr Donald...

Niemiec może więcej niż Polak?

Już dzień po wyroku polskiego TK, który orzekł wyższość...

Pandemiczno-panikarska narracja się sypie

Skoro najbardziej wyszczepione społeczności Izraela i Wielkiej Brytanii przechodzą wzmożenie...

Świat po wielkim resecie

Temat wielkiego resetu oraz takich postaci jak Klaus Schwab...

PRAWDA NAS JESZCZE ZADZIWI

Ci, którzy już w roku 2018, przygotowując się do...

Wojna nerwów

Tu chodzi o naszą suwerenność, a w szerszym kontekście o przyszły kształt Europy, czy podmiotowość państw narodowych zostanie ocalona, czy też powstanie jakieś hybrydowe imperium pod niemieckim kierownictwem, z utrwalonym podziałem na kraje uprzywilejowane i podporządkowane.

I. Gra w tchórza
W trwającym starciu między Polską a Brukselą mamy tak naprawdę do czynienia z „grą w tchórza” – jadą na siebie dwa samochody i ten, który jako pierwszy nie wytrzyma nerwowo i skręci, przegrywa. Dlatego nie ma już sensu po raz setny wykazywać notorycznego przekraczania kompetencji przez Komisję Europejską i jej urzędników, czy rozpychania się TSUE, usiłującego metodą faktów dokonanych (czyli kolejnych wyroków) uczynić z siebie Trybunał Imperialny Unii Europejskiej, władny orzekać w każdej sprawie, jaką tylko uzna za stosowne rozpatrzeć, podporządkowując sobie przy okazji aparaty sądownicze państw członkowskich. Nie ma też potrzeby rozwodzić się nad uroszczeniami Parlamentu Europejskiego, próbującego sprawować nadzór ideologiczny nad Europą, niczym jakiś zbiorowy ober-politruk. Wszystko to zostało przewałkowane po wielokroć i na wszelkie możliwe sposoby. Kto chciał zrozumieć, dawno już zrozumiał, a kto jest z powodu politycznego zacietrzewienia zaimpregnowany na oczywiste fakty, tego i tak się nie przekona.