W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...

Wojna nerwów

Tu chodzi o naszą suwerenność, a w szerszym kontekście o przyszły kształt Europy, czy podmiotowość państw narodowych zostanie ocalona, czy też powstanie jakieś hybrydowe imperium pod niemieckim kierownictwem, z utrwalonym podziałem na kraje uprzywilejowane i podporządkowane.

I. Gra w tchórza
W trwającym starciu między Polską a Brukselą mamy tak naprawdę do czynienia z „grą w tchórza” – jadą na siebie dwa samochody i ten, który jako pierwszy nie wytrzyma nerwowo i skręci, przegrywa. Dlatego nie ma już sensu po raz setny wykazywać notorycznego przekraczania kompetencji przez Komisję Europejską i jej urzędników, czy rozpychania się TSUE, usiłującego metodą faktów dokonanych (czyli kolejnych wyroków) uczynić z siebie Trybunał Imperialny Unii Europejskiej, władny orzekać w każdej sprawie, jaką tylko uzna za stosowne rozpatrzeć, podporządkowując sobie przy okazji aparaty sądownicze państw członkowskich. Nie ma też potrzeby rozwodzić się nad uroszczeniami Parlamentu Europejskiego, próbującego sprawować nadzór ideologiczny nad Europą, niczym jakiś zbiorowy ober-politruk. Wszystko to zostało przewałkowane po wielokroć i na wszelkie możliwe sposoby. Kto chciał zrozumieć, dawno już zrozumiał, a kto jest z powodu politycznego zacietrzewienia zaimpregnowany na oczywiste fakty, tego i tak się nie przekona.