Wolne, niezależne, polskie media

W wydaniu

Jeszcze nie przekreślajmy profesorzyny Środziny

Razem z haniebnym wyrokiem TK zaczynamy być krajem barbarzyńskim zależnym...

Czwarta fala loterii

Przebywający na przymusowych wakacjach w Polsce emerytowany premier Donald Tusk...

23 miliardy na gąsienicach

Polski rząd zamierza sfinalizować największy w historii naszego kraju...

Największe ofiary „pandemii”

Nawet kraje przodujące w histerii pandemicznej zaczynają nieśmiało zauważać,...

Wychowywać dobrych księży

ks. Henryk Zieliński w tygodniku „Idziemy”: Skąd brać księży? To...

Świńska rura nie Tusk!

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” niemiecki polityk Herr Donald...

Niemiec może więcej niż Polak?

Już dzień po wyroku polskiego TK, który orzekł wyższość...

Pandemiczno-panikarska narracja się sypie

Skoro najbardziej wyszczepione społeczności Izraela i Wielkiej Brytanii przechodzą wzmożenie...

Świat po wielkim resecie

Temat wielkiego resetu oraz takich postaci jak Klaus Schwab...

PRAWDA NAS JESZCZE ZADZIWI

Ci, którzy już w roku 2018, przygotowując się do...

23 miliardy na gąsienicach

Polski rząd zamierza sfinalizować największy w historii naszego kraju kontrakt wojskowy i kupić od Amerykanów 250 czołgów marki Abrams za astronomiczną kwotę 23 miliardów złotych. Nie negując konieczności wzmacniania sił obronnych kraju, należy sobie jednak zadać podstawowe pytanie: czy czołgi są naprawdę naszą najpilniejszą potrzebą?

O tym, że polski rząd toczy tajne negocjacje o kupnie czołgów Abrams, było od pewnego czasu wiadomo, ale dopiero w zeszłym tygodniu karty zostały odkryte, a prezes Jarosław Kaczyński poinformował o możliwym kontrakcie na Abramsy M1A2. Ta informacja wzbudziła spore poruszenie, zarówno z punktu widzenia politycznego, ekonomicznego, jak i czysto wojskowego. I reakcje na nią ciężko nazwać entuzjastycznymi. Poniższy tekst ma za zadanie nie definitywnie oceniać, ale raczej stawiać pytania i pokazywać wątpliwości. Są to zresztą wątpliwości oraz pytania, jakie stawiają rządowi dziesiątki wojskowych oraz ekspertów, przyglądających się kontraktowi na Abramsy raczej ze zdziwieniem i konsternacją niż z zadowoleniem.