W wydaniu

Katolicki wielki reset

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów ze znajomymi księżmi z różnych środowisk....

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić...

NACJONALISTA KONTRA PROROK, CZYLI WYBÓR UKRAINY

Zapewne inaczej potoczyłaby się historia narodu ukraińskiego i stosunków...

Wrzawa nie tylko na Bliskim Wschodzie

Spoglądając na mapę obszaru postsowieckiego, ciężko nie dostrzec poszarpanych...

Łamanie ludzi

O zmianie podejścia do zasłania ust i nosa można napisać grubą...

AFA – Abstrakcyjny Felieton Aktualny

Dziś kurs ich – ściąć miliardy z UE!Wściek wsysa Borysa i rozpieraBudka...

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas,...

Wielki Reset – teoria spiskowa czy agenda globalistów?

Wszelkie głosy mówiące o Wielkim Resecie, a więc w...

Wezwani do tablicy

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnim czasie zdecydowanie...

Kultura amerykańska wyklucza chrześcijan?

Przedmiotem ataków stały się chrześcijańskie organizacje charytatywne, w tym agencje...
Strona głównaPolska NiepodległafelietonyWrzawa nie tylko na Bliskim Wschodzie

Wrzawa nie tylko na Bliskim Wschodzie

Spoglądając na mapę obszaru postsowieckiego, ciężko nie dostrzec poszarpanych granic byłych republik ZSRR, które – już jako nowe państwa – w paru miejscach przypominają „dziurawy ser”. Owymi „dziurami” są eksklawy (wsie lub miasteczka, będące częścią terytorium innego państwa niż to, które otacza je swoimi granicami) uzbeckie i tadżyckie zlokalizowane w Kirgistanie.

W 2005 r. w orędziu o stanie państwa, wygłoszonym przez Władimira Putina, stwierdził on, że „rozpad ZSRR to największa katastrofa XX wieku”. Słowa te, oczywiście, nie mają prawa znaleźć uznania u osób z chociażby elementarną wiedzą z zakresu historii. Trzeba mieć jednak na uwadze, że perspektywa Polaka różni się od optyki chociażby mieszkańca Azji Środkowej. Spoglądając na mapę obszaru postsowieckiego, ciężko nie dostrzec poszarpanych granic byłych republik ZSRR, które – już jako nowe państwa – w paru miejscach przypominają „dziurawy ser”. Owymi „dziurami” są eksklawy (wsie lub miasteczka, będące częścią terytorium innego państwa niż to, które otacza je swoimi granicami) uzbeckie i tadżyckie zlokalizowane w Kirgistanie. Także sam przebieg linii granicznej pomiędzy sąsiadami coraz częściej staje się zarzewiem konfliktów. Nieurodzaje gleby i problem z dostępem do wody, a także nieprecyzyjnie ustalone granice generują waśnie, kończące się często wymianą ognia pomiędzy pogranicznikami. Do jednego z takich przypadków doszło na początku maja br. Bilans ofiar w wyniku trzydniowych starć to kilkudziesięciu zabitych, setki rannych, zniszczone dziesiątki domów, sklepów, stacji paliw i szkół.

Ciężko ocenić, co dokładnie spowodowało wymianę ognia. Podstawowym generatorem konfliktów są wciąż nieuregulowane kwestie praw do obiektów infrastruktury. Sytuację komplikuje też fakt, iż wiele dróg czy rzek jest poprzecinanych granicami. Aby dojechać z miejsca A do miejsca B w ramach jednego państwa, jedyną drogą w regionie, trzeba przejechać przez kilkusetmetrowy obszar kraju sąsiedzkiego. Okoliczni mieszkańcy są zatem zdani na łaskę bądź niełaskę sąsiada. Na samej granicy kirgisko-tadżyckiej jest około 70 spornych odcinków granicy, zaś ok. jednej szóstej całości linii granicznej pomiędzy Uzbekistanem i Kirgistanem pozostaje niedookreślona co do przynależności ziem. Mając na uwadze narastające od lat waśnie na tle narodowościowym oraz, jak już wspomniałem, ograniczony dostęp do pastwisk czy ujęć wody, do zbrojnych prób zajęcia i ufortyfikowania atrakcyjnych fragmentów gruntów może dochodzić coraz częściej.
Za czasów Związku Sowieckiego nieprecyzyjny przebieg granic pomiędzy republikami nie stanowił większego problemu – i tak wszystkim sterowała Moskwa. Po upadku ZSRR nieurodzajny i w wielu miejscach zdegradowany środowiskowo (vide Jezioro Aralskie) obszar Azji Centralnej stał się siecią skomplikowanych wzajemnych powiązań. I tak na przykład Kirgistan i Tadżykistan „kontrolują” poprzez tamy na nielicznych rzekach ilość wody, jaka dociera o Uzbekistanu. Także charakter rządów w regionie nie sprzyja budowaniu zgody pomiędzy sąsiadami. Autorytarna władza w Duszanbe, skrajnie niestabilna demokracja w Kirgistanie czy wychodzący powoli z totalitaryzmu po latach panowania Isloma Karimowa Uzbekistan z wielkimi trudnościami układają wzajemne relacje. Jednak gdzie trzech się bije, tam… inni korzystają. Biedny Kirgistan, dysponujący znacznie mniejszym potencjałem militarnym od Uzbekistanu, uzależnia się gospodarczo od Chin, a Państwo Środka jest już obecne wojskowo w sąsiednim Tadżykistanie. Uzbekistan z kolei próbuje „uwolnić się” od mocnych wpływów rosyjskich. Zagmatwana układanka regionalna może zostać dodatkowo skomplikowana przez konsekwencje pandemii koronawirusa. W jej efekcie ucierpią już i tak biedni mieszkańcy Azji Centralnej, których niezadowolenie zostanie najprawdopodobniej przekierowane przez lokalnych przywódców na znienawidzonych sąsiadów…