W wydaniu

Polska kontra Bruksela decydujące starcie

Na dłuższą metę nasza „suwerenność” jest z obecnością w...

U KRÓLA JANA NA PODWÓRKU

Na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu piwa raczej nie...

Imposybilizm, czyli państwo ogólnej niemożności

Skoro jakieś mechanizmy się nie sprawdzają, przepisy są nieżyciowe...

Co z reparacjami od Niemiec?

Przeszło 60 proc. Polaków, popierających domaganie się reparacji wojennych od...

Katolicki wielki reset

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów ze znajomymi księżmi z różnych środowisk....

POGOŃ LWÓW: LEGENDA I WSPÓŁCZESNOŚĆ

Żeby Pogoń Lwów miała zabezpieczony spokojny byt i działanie...

Nadchodzi kontrrewolucja w edukacji? Koniec dominacji lewicy!

W ostatnim czasie jesteśmy świadkami narodzin wielu projektów, które inicjują...

Gdzie żołnierzy naszych kwiat?

Jednym z kilku problemów, które – według moich zawiedzionych głęboko nadziei...

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić...

Latający Cyrk Monty Owsiaka

Trudno zrozumieć „fenomen Owsiaka” i jego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy...

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić na pielgrzymki? Dyspensa zwalniająca z udziału w nabożeństwach została niedawno zniesiona. To oznacza, że katolicy mają obowiązek udziału w niedzielnych mszach świętych. Jednocześnie wciąż zostały utrzymane limity, ograniczające liczbę wiernych w kościołach. Wierni znowu dostają sprzeczne komunikaty.

Nie da się ukryć, że pandemia koronawirusa, niezależnie od tego, na ile została wykreowana, a na ile stanowiła/stanowi realne zagrożenie, bardzo mocno uderzyła w Kościół katolicki. Dlaczego akurat w Kościół katolicki?
Po pierwsze – z racji hierarchicznej struktury Kościół katolicki łatwo zaatakować, wystarczy uderzyć w jego „zarząd” albo uzyskać w nim wpływy i sprawa jest w zasadzie załatwiona.
Po drugie – pozostałe wielkie religie niespecjalnie się sprawą koronawirusa przejmowały. Owszem, Mekka i Ściana Płaczu w marcu zeszłego roku zostały zamknięte, potem wprowadzono i tam ograniczenia, ale z drugiej strony, jeśli np. nowojorscy ortodoksyjni żydzi z Nowego Jorku mieli ochotę na masowe nabożeństwo, to je organizowali. Podobnie było w przypadku innych wyznań.