W najnowszym wydaniu:

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić na pielgrzymki? Dyspensa zwalniająca z udziału w nabożeństwach została niedawno zniesiona. To oznacza, że katolicy mają obowiązek udziału w niedzielnych mszach świętych. Jednocześnie wciąż zostały utrzymane limity, ograniczające liczbę wiernych w kościołach. Wierni znowu dostają sprzeczne komunikaty.

Nie da się ukryć, że pandemia koronawirusa, niezależnie od tego, na ile została wykreowana, a na ile stanowiła/stanowi realne zagrożenie, bardzo mocno uderzyła w Kościół katolicki. Dlaczego akurat w Kościół katolicki?
Po pierwsze – z racji hierarchicznej struktury Kościół katolicki łatwo zaatakować, wystarczy uderzyć w jego „zarząd” albo uzyskać w nim wpływy i sprawa jest w zasadzie załatwiona.
Po drugie – pozostałe wielkie religie niespecjalnie się sprawą koronawirusa przejmowały. Owszem, Mekka i Ściana Płaczu w marcu zeszłego roku zostały zamknięte, potem wprowadzono i tam ograniczenia, ale z drugiej strony, jeśli np. nowojorscy ortodoksyjni żydzi z Nowego Jorku mieli ochotę na masowe nabożeństwo, to je organizowali. Podobnie było w przypadku innych wyznań.