W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...
Strona głównaWarszawska GazetaTeoria SpiskuTo nie kowid zagraża dzieciom

To nie kowid zagraża dzieciom

Pamiętam, z jaką ulgą dowiedziałem się na początku „pandemii”, że kowid nie dotyczy dzieci. Że zachorowalność i przypadki śmiertelne w związku z chorobą spowodowaną SARS-Cov-2 to problem ludzi starszych. I tylko w nikłym stopniu młodzieży. Wtedy też przypomniałem sobie powiedzenie mojej babci, które zamieściłem jako motto.

Wieść ta była jednym z powodów dla których do nakręcanego nieprzytomnie zjawiska – trumien i ciężarówek z Bergamo, lodowisk zamienianych w kostnice, statku-szpitala wpływającego rzeką Huston do serca Nowego Jorku – mogłem podejść z dystansem. Był to czas, gdy jeszcze sądziłem, że ogłoszona z takim przytupem w mediach mainstreamowych „zaraza”, to jednak trochę coś bardziej poważnego niż sezonowa infekcja udrapowana w kostium czarnej śmierci. Cóż – myślałem wówczas – jeśli osoba taka jak ja – mocno niemłoda, paląca, z nadciśnieniem, nadwagą, skłonnościami do ostrych przeziębień i prowadząca od dawna tzw. siedzący tryb życia zejdzie z powodu infekcji, to przecież „nie takie świat dramaty zna”, jak mówią słowa starego szlagieru. Inaczej jest w przypadku choroby lub śmierci dziecka czy osoby młodej. Zupełnie inaczej…