W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...

AFGAŃSKI ODWRÓT

Wzbudzane lokalnie konflikty będą tylko usprawiedliwiały konieczność ochrony głównych interesów tych państw przez pozostawionych tam „specjalsów”, związaną zapewne z pokaźnymi wpływami dla amerykańskich korporacji, a przy okazji również dla obecnej administracji amerykańskiej.

– O wojnie w Afganistanie wbrew wszelkim medialnym oszustwom nie zdecydowano w wyniku traumy po atakach 11 września. Tę decyzję podjęto już w połowie lipca 2001 roku, kiedy berlińskie negocjacje między USA i Wielką Brytanią z jednej strony a talibami (a nie rządem afgańskim!) z drugiej, zakończyły się fiaskiem. Pakistan i Rosja były obserwatorami tych tajnych rozmów. USA i Wielka Brytania zaczęły gromadzić wtedy w tym rejonie swoje wojska: 40 tysięcy ludzi w Egipcie i prawie całą flotę brytyjską na Morzu Arabskim. Dopiero wówczas doszło do ataków z 11 września.

Zamach 11 września był nie tylko środkiem do pilnego uchwalenia ustawy antyterrorystycznej, albowiem tak zwany Patriot Act1, przygotowano już dwa lata wcześniej, ale do utworzenia Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i powołania tajnych służb specjalnych w strukturach amerykańskiej armii – 60 tys. osób. Do realizacji tych zadań ówczesny sekretarz obrony Donald Rumsfeld skierował admirała Cebrowskiego, współtwórcę słynnej doktryny, która legła u podstaw amerykańskiej polityki XXI wieku. Wspomniane 60 tys. żołnierzy tajnych służb, oczywiście nieumundurowanych, plus prywatne armie najemników były motorem późniejszych wydarzeń zarówno w Afganistanie, Iraku i Libii.

Gospodarka światowa stawała się w owym czasie zglobalizowana. Aby pozostać wiodącą potęgą świata, USA (zarządzane przez rodziny zakorzenione w Wielkiej Brytanii) musiały dostosować się do całkiem nowej formy kapitalizmu finansowego. Najlepszym sposobem na to było zapewnienie, by kraje rozwinięte mogły bez przeszkód politycznych eksploatować zasoby naturalne krajów biednych. Na tej podstawie dokonano podziału świata na dwie części: z jednej strony gospodarki zglobalizowane (w tym także Rosja i Chiny), które miały być rynkami stabilnymi, a z drugiej wszystkie pozostałe, które miały zostać pozbawione struktur państwowych i pozostawione w chaosie, aby ponadnarodowe korporacje mogły bez oporu eksploatować ich bogactwa. Aby to osiągnąć, niezglobalizowane narody miały zostać osłabione według podziałów etnicznych i ideologicznych. Pisze o tym w swych licznych opracowaniach dotyczących Afganistanu Thierry Meyssan, doskonały analityk polityczny, znakomity badacz wydarzeń znanych pod nazwą zamachu 9/11.
Pierwszym regionem, który miał zostać dotknięty, był obszar arabsko-muzułmański od Maroka do Pakistanu, z wyjątkiem Izraela i dwóch sąsiednich państewek, które miały zapobiec rozprzestrzenianiu się pożaru, Jordanii i Libanu. Ten właśnie region Departament Stanu nazwał „szerszym Bliskim Wschodem”. Obszar ten nie był definiowany przez złoża ropy naftowej, ale przez elementy kulturowe jego mieszkańców. Pojęcie to pojawiło się zresztą po raz pierwszy w artykule opublikowanym przez pułkownika Ralph’a Peters’a w roku 2001 (!), zatytułowanym wprost: „Stabilizacja – wróg Ameryki”.

Wojna według admirała Cebrowskiego miała objąć cały ten region. Nie miała uwzględniać podziałów z czasów zimnej wojny. USA nie miały tam już ani przyjaciół, ani wrogów. Wróg nie był definiowany przez ideologię czy religię, a jedynie przez brak integracji ze zglobalizowaną gospodarką kapitalizmu finansowego. Nic nie mogło ochronić tych, którzy mieli nieszczęście być niezależnymi. Te zasady były wykładane przez Cebrowskiego na amerykańskich uczelniach wojskowych, a dzisiejsi generałowie byli wówczas jego słuchaczami. Nadchodzi czas na kolejne regiony tej konkwisty.