W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...
Strona głównaWarszawska GazetaTeoria SpiskuPartii Demokratycznej droga do socjalizmu

Partii Demokratycznej droga do socjalizmu

Jedno z naczelnych haseł rzuconych przez nowych marksistów w 1968 r. mówiło o „marszu przez instytucje”. Aby socjalizm mógł opanować świat, najpierw należy zdobyć dla sprawy rewolucji instytucje zarządzające świadomością ludzi i kształtujące postawy społeczne. I za ich pomocą przeprowadzić głębokie przekształcenia w ludzkiej mentalności w duchu socjalistycznym. Ten koncept wyrósł z doświadczeń rewolucji bolszewickiej, która nie w pełni się udała, nie zdoławszy opanować całego świata, ale tylko jego część. I to część peryferyjną. Ku wielkiemu rozczarowaniu marksistów na Zachodzie robotnicy w tych krajach woleli się bogacić, zasilając szeregi mieszczaństwa, niż walczyć na barykadach. Komuniści tacy jak Antonio Gramsci oraz marksiści, skupieni w szkole frankfurckiej, uznali na przełomie lat 20. i 30. XX w., że winę za to ponosi nie ideologia marksistowska, ale sposób jej wprowadzania – przez zmianę własności środków produkcji, a nie przez zmianę świadomości społecznej. Dlatego aby pokonać system kapitalistyczny, należy jego elicie odebrać władzę nad umysłami, sprawowaną za pośrednictwem instytucji. W ciągu kilkudziesięciu lat aktywistom ruchów antykulturowych, wyrosłych na gruncie buntu młodych z ‚68 roku, udało się zrealizować swoje zamysły. Opanowali wszystkie najważniejsze instytucje, mające wpływ na naszą świadomość: szkoły, uczelnie, kino, teatr, show business. Nawet Kościoły i partie polityczne. Dziś trudno jest odróżnić partie chadeckie od partii socjaldemokratycznych. Kościoły coraz częściej posługują się „postępową” nowomową. Również w USA doszło do wrogiego przejęcia partii politycznych. Szczególnie widoczny jest ów proces w Partii Demokratycznej.

Apetyt na demokratów
Co najmniej od czasów Nowego Ładu, reform ekonomiczno-społecznych prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933-1939, kiedy zorganizowani robotnicy uzyskali solidny instytucjonalny przyczółek w Partii Demokratycznej, aktywiści lewicowi proponowali, aby „siły ludowe” mogły w sposób oddolny i demokratyczny przejąć tę partię. Gdyby lewica mogła to osiągnąć, wówczas przekształciłaby tę poważną strukturę polityczną w narzędzie „postępowych zmian społecznych”, pisał Lance Selfa w International Socialist Review.
Można przeto powiedzieć, że plany przejęcia Partii Demokratycznej pojawiły się wraz z powstaniem po drugiej stronie Atlantyku pod koniec lat 20. XX w. koncepcji „marszu przez instytucje”, głośno i wyraźnie wyartykułowanej na falach entuzjazmu rewolucyjnego w 1968 r.