W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...

Pod-Grzybki

Jeest! Pandemiczny minister Adam Niedzielski długo drobił w miejscu, przebierał nóżkami, pocierał kolankiem o kolanko – aż w końcu nie wytrzymał i popuścił. To znaczy, nie tyle „popuścił”, ile uległ swej nerwicy natręctw i ogłosił „czwartą falę” nieustającej pandemonii. Powód? „Przeskalowanie dynamiki tygodniowej” (poważnie, niezależnie od tego, co pomyśli głowa, jego wbudowany syntezator mowy przekłada to na taki bełkot) zakażeń najmodniejszym wirusem o 50 proc. Łał, całe 50 procent! Brzmi groźnie, prawda? A w liczbach bezwzględnych? Oto w minionym tygodniu wykryto 269 nowych zakażeń w porównaniu ze 183 zakażeniami w tygodniu poprzedzającym. Słownie – dwieście sześćdziesiąt dziewięć. W ciągu tygodnia. Przypominam, że nie mówimy tu o San Marino, tylko o 38-milionowym kraju, w którym właśnie zaczyna się coroczny, jesienny sezon zachorowań. Takie „fale” i „przeskalowania” mieliśmy dotąd co roku i to bez najmodniejszego wirusa świata. Ale dla covidowych celebrytów i psychopatycznych inżynierów społecznych, których dopadł ciężki syndrom upojenia władzą, to bez znaczenia. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było śmiertelnie groźne, o czym za chwilę. Słowo daję, gdy słyszę te brednie, pojawia mi się przed oczyma wizja Niedzielskiego i tych wszystkich covidowych lobbystów pędzonych ulicami Warszawy po uprzednim „dynamicznym przeskalowaniu” ich w smole i pierzu.