W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...

Sabat zdrajców

W Polsce funkcjonuje wpływowe lobby oszalałych z nienawiści zdrajców, którzy w imię doktryny „totalnej opozycji” gotowi są stanąć po stronie każdej siły mogącej osłabić „pisowskie” państwo. Otwiera to drogę do sprokurowania sytuacji, w której staną się „pożytecznymi idiotami”, przyczyniając się do siania wewnętrznego chaosu. I ten plan jest właśnie realizowany na naszych oczach.

I. Anatomia zdrady
To, co wyprawia totalna opozycja wokół kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy, można określić tylko w jeden sposób: sabat zdrajców. Do pewnego momentu można się było jeszcze śmiać, widząc popisy Klaudii „Al-Jachiry”, różnych Jońskich i Szczerbów czy slalom Franka Sterczewskiego między pogranicznikami, który to mężyk stanu najwyraźniej nie zatrybił, że immunitet poselski nie obejmuje nielegalnego przekraczania granicy. To wszystko były błazenady, które zresztą skutecznie ośmieszały samych błaznów i ich ugrupowanie, nabijając punkty rządowi. Teraz jednak mamy do czynienia po prostu ze zdradą i zdrajcami – zarówno politycznymi, jak i medialnymi.
Osoba postronna, która nie obserwowała od lat poczynań tego towarzystwa, mogłaby wręcz odnieść wrażenie, że wszyscy oni są na liście płac Łukaszenki i Putina, stanowiąc zorganizowaną piątą kolumnę, mającą za zadanie siać zamęt i doprowadzić państwo polskie do stanu wewnętrznego rozkładu. Skądinąd jednak wiadomo, że obaj dyktatorzy nie musieli w tym przypadku zainwestować ani grosza – ci zdrajcy realizują antypolskie interesy sami z siebie, powodowani politycznym zacietrzewieniem i zbrodniczą głupotą. Od 2015 r. kierują się jedną zasadą: im gorzej, tym lepiej. Na przyrodzoną atrofię uczuć narodowych i elementarnego państwowego instynktu tych „europejczyków polskiego pochodzenia” nałożyła się bowiem niepohamowana wściekłość z powodu utraty władzy, która wedle ich najgłębszego przekonania jest przywilejem zastrzeżonym wyłącznie dla nich. Każde zanegowanie owego przywileju, choćby w jak najbardziej demokratycznych wyborach, postrzegają oni jako bunt i uzurpację, toteż czują się w pełnym prawie, by przynależne im miejsce odzyskać wszelkimi możliwymi metodami – również kolaborując z wrogimi Polsce siłami i biorąc udział w ich brudnej grze.