W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...
Strona głównaWarszawska GazetafelietonyKontrolowanie słów oznacza kontrolowanie umysłów

Kontrolowanie słów oznacza kontrolowanie umysłów

To są naprawdę bardzo źli ludzie niezależnie, czy będą o sobie mówić wprost jako o socjalistach, czy lewicowych liberałach, czy chrześcijańskich demokratach, czy konserwatywnych patriotach. To jeden szajs, mówiąc brutalnie.

Od 1917 r. w Rosji zapanował terror, jakiego świat nie wiedział, a Europę ogarnął strach przed „wnuczętami Aurory”, czyli „chłopcami o twarzach ziemniaczanych i bardzo brzydkimi dziewczętami o czerwonych rękach” posłanymi w teren przez „samogonnego Mefisto w leninowskiej kurtce”. Wzniosłe głosy o braterstwie, wolności i sprawiedliwości wygłaszane z trybun przez rewolucyjnych miodoustych agitatorów zamieniły się w suche odgłosy mauzerów („dziś głos ma towarzysz Mauzer”) wymierzonych w potylicę wroga klasowego, czyli milionów tych, których nie uwiódł śpiew czerwonych syren. Przyjaciele mas pracujących miast i wsi wybudowali archipelag łagrów zasiedlonych przez wrogów rewolucji, postępu, pokoju i sprawiedliwości, czyli znów tych, którzy nie chcieli dać się przerobić na posłusznych wykonawców poleceń, rozporządzeń i ustaw „wyzwolicieli” od ucisku hegemonów starego świata.