W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...
Strona głównaWarszawska GazetaPiS nie rozliczył afer PO/PSL, ale polskich ...

PiS nie rozliczył afer PO/PSL, ale polskich przedsiębiorców traktuje jak przestępców

Rząd nie potrafił złapać ani ukarać ani jednego prawdziwego aferzysty (gdzie są afery PO/PSL?, gdzie są pieniądze z Amber Gold?). Znakomicie potrafi natomiast nękać przedsiębiorców, próbujących jakoś uratować siebie, swoje biznesy, miejsca pracy i i źródło utrzymania swoich rodzin. Rząd sam się wyżywi? Zaczęli od producentów zwierząt futerkowych, teraz chcą karać przedsiębiorców za byle wykroczenia skarbowe.

– Mają rozmach sku…wysyny – wzdychał Siara w filmie „Kiler” tekstem, który stał się kultowy i powtarzany zazwyczaj jako komentarz do poczynań władz. Czasem tych, które naród wykpiwa, a czasem tych, które sprawiają, że najbardziej uczciwi ludzie mają ochotę pogonić w diabły cały rząd z jego doradcami.
Tak jest w przypadku nowego pomysłu władz. Już od roku polscy przedsiębiorcy przez absolutnie kretyńskie pomysły premiera i jego „doradców” mają do wyboru: a) zdychać z głodu, b) działać w podziemiu. Cały system „tarcz”, oparty o PKB i wyniki działalności z lat ubiegłych, zdaniem samych przedsiębiorców jest o kant wiadomo czego potłuc, ale akurat przedsiębiorców nikt o zdanie nie pyta.

Młot na przedsiębiorców
Jakby tego było mało, władza dała właśnie skarbówce znacznie grubszy kij do okładania obywateli. Głównie przedsiębiorców, chociaż nie tylko ich. Jest nim nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym oraz nowelizacja kilku innych ustaw. Zgodnie z nią nakładane przez Urząd Skarbowy mandaty wzrastają do wysokości pięciokrotnego minimalnego wynagrodzenia. Oznacza to, że obywatel/przedsiębiorca, uznany przez fiskusa za winnego jakiegoś przewinienia, może zostać ukarany karą nawet 14 tys. złotych. To nie koniec, bowiem zmiany obejmują także sankcje przewidziane przez Kodeks karny skarbowy. Jeśli chodzi o ściganie przedsiębiorców, Urzędy Skarbowe w Polsce są niezwykle sprawne. Zanim się taki obejrzy, już ma zajęte konto i zablokowaną możliwość działania. Odkręcenie takiego procederu trwa długo i bywa, że zanim przedsiębiorca wygra z Urzędem i udowodni swoją niewinność, nie ma już czego ratować. Oczywiście za zniszczenia firm przez urzędniczą głupotę nikt nie ponosi odpowiedzialności.
Pierwszy z brzegu przykład „troski” rządu o przedsiębiorców wprowadzony nowelizacją? Jeśli przedsiębiorca prowadzi dowolną działalność i wszystko ma w najlepszym porządku, na wszystko ma faktury i jest w stanie udowodnić pełną legalność wszystkich swoich działań, księgi rachunkowe prowadzone „w sposób zgodny z rzeczywistością”, ale „niezgodne z formalnymi wymogami”, zapłaci ciężkie pieniądze. Zgodnie z prawem jest to wykroczenie karne skarbowe, a kary z tego tytułu właśnie wzrosły. Właściciel warzywniaka musi więc zatrudnić księgową, bo przecież pierwszy lepszy urzędas podczas kontroli wykaże mu błąd i będzie miał przechlapane. Najlepiej zatrudnić od razu prawnika. Nie mieścisz się w rubryczkach – płać. Rzecz jasna w TVP widzowie usłyszą, jak cudownie żyje się w Polsce przedsiębiorcom i jak rząd z troski o ludzi doprowadza do sytuacji, w której ci „burżuje” nie mogą już zatrudniać ludzi na „śmieciówkach”. Skąd przedsiębiorca ma brać środki na ponoszenie kosztów swojej działalności, które musi ponosić co miesiąc, chociaż działalności nie prowadzi, nikogo na Wiejskiej już nie obchodzi. Oczywiście przedsiębiorca, który faktycznie robi „przewały” na grube miliony, zazwyczaj ma sztab tak cwanych księgowych, że nie dadzą się złapać, więc ten śpi spokojnie.

Teoria a praktyka
Teoretycznie nowelizacja ma uderzać w przemytników wyrobów objętych akcyzą: papierosów czy alkoholu oraz generalnie w szarą strefę. Dziwne, bo głoszona od miesięcy propaganda, obwieszcza, że dzięki rządom Zjednoczonej Prawicy przemyt alkoholu, papierosów czy paliwa praktycznie ustał. Jeśli tak, to po co ten nowy kij? Odpowiedź zdaje się oczywista.
Jak powiedział w wywiadzie dla telewizji PL1.TV Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, lockdown kosztował nas (nas obywateli, nie urzędasów) już ponad 230 mld złotych. Ta kwota rośnie z każdym dniem. W propagandę TVP głoszącą, jak to wspaniale żyje się w pandemii polskim firmom, nie wierzy już nikt. Rząd rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy, tym bardziej że żeby stłumić nieuchronne niezadowolenie społeczeństwa, co i rusz składa nowe obietnice socjalne. Pieniędzy szuka już wszędzie i właśnie ponownie postanowił sięgnąć do kieszeni przedsiębiorców i… zwykłych obywateli.

Wszyscy jesteśmy podejrzani
Teraz każdy z nas jest potencjalnym przestępcą. Przedsiębiorca, który żeby się ratować, otworzył podziemną działalność, babcia sprzedająca na chodniku warzywa czy kwiatki ze swojego ogródka, ale także ich klienci. W dodatku nie tylko ci, którzy już dokonali nielegalnych zakupów, ale nawet ci, mogli przewidzieć, że ich zakup jest nielegalny. Po nowelizacji Urzędy Skarbowe mogą karać osoby, które podejmują „czynności zmierzające bezpośrednio do nabycia wyrobów akcyzowych stanowiących przedmiot czynu zabronionego”, nawet jeśli nie mają świadomości nielegalności zakupów. Zdaniem władz „powinny były przypuszczać, że planują nabyć nielegalny towar”. Mówiąc po ludzku – jeśli Szanowny Czytelniku tkwisz w nałogu tytoniowym i od lat kupujesz papierosy w tym samym sklepiku u „pana Zdzisia”, to powinieneś przypuszczać, że „pan Zdzisio” jest przemytnikiem. Pamiętaj, jeśli się okaże, że był, nie uchronisz się tłumaczeniem, że nie wiedziałeś. Powinieneś wiedzieć, że każdy przedsiębiorca to potencjalny przestępca. Z tego samego powodu nie kupuj np. śliwowicy u zaprzyjaźnionego gazdy – powinieneś przypuszczać, że sprzedaje ci trunek przeniesiony przez granicę, zatem nielegalny (nawet jeśli gazda ma zarejestrowaną działalność sprzedaży takich wyrobów własnej produkcji). Z kolei wspomniany gazda będzie mógł na pięć lat trafić za kratki jako przemytnik.

Kto na tym zyska
Oczywiście prawdziwi przestępcy, koszący prawdziwe miliony i aferzyści przez wielkie „a” czytają te wymysły i zaśmiewają się serdecznie z frajerów. Rząd nie potrafił złapać ani ukarać ani jednego prawdziwego aferzysty (gdzie są pieniądze z Amber Gold czy za respiratory?). Znakomicie potrafi natomiast nękać przedsiębiorców, próbujących jakoś uratować siebie, swoje biznesy, miejsca pracy i i źródło utrzymania swoich rodzin. Rząd potrafi też świetnie walić na odlew obywateli. Sam się wyżywi. I tak historia zatoczyła podejrzane koło. O to PiS-owi chodziło?