W najnowszym wydaniu:

01

Strajk Kobiet – jaka piękna katastrofa

„Nigdy w Polsce nie było bardziej obrzydliwej czerni niż ta widziana w Strajku Kobiet. Nie było tak tępej, wulgarnej tłuszczy, wyzbytej moralnych zasad cywilizowanego człowieka. Nigdy nie przesunięto granic tak daleko, nie tylko w stronę cywilizacji śmierci, ale zwykłego zbydlęcenia” – tak pisałem rok temu o akcjach Strajku Kobiet. I klęska tego agresywnego i wulgarnego ruchu wydaje się świadczyć o tym, iż duża część Polaków myśli dzisiaj podobnie jak ja.

Pod koniec października minął rok od masowych protestów zorganizowanych przez organizację o nazwie Strajk Kobiet. Były one wyrazem sprzeciwu wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji. Zeszłoroczne manifestacje można uznać za naprawdę okazałe, bo w Warszawie zgromadziły kilkadziesiąt tysięcy osób, a w całej Polsce podobno zebrało się około pół miliona uczestników. Nawet jeśli uznamy te dane za częściowo zafałszowane, to na pewno mieliśmy do czynienia z demonstracjami na dużą skalę. Dodatkowo były to protesty bardzo silnie promowane przez lewicowo-liberalne media na czele z TVN, Onetem i Gazetą Wyborczą, a liderki buntu wręcz nie wychodziły z redakcji oraz studiów telewizyjnych. Co takiego się więc stało, że po roku od tych licznych, hałaśliwych i wulgarnych demonstracji (ich oficjalnym hasłem było słowo „wypierdalać!”, ciągle skandowane przez liderki i uczestniczki), po Strajku Kobiet pozostało jedynie wspomnienie? A zorganizowana w zeszłym tygodniu w Warszawie demonstracja przyciągnęła zaledwie (UWAGA!) kilkaset osób?

Przyczyn upadku tej kolejnej po Komitecie Obrony Demokracji oraz Obywatelach RP pozapartyjnej inicjatywy antyrządowej jest kilka. Postaram się je w punktach omówić.