W najnowszym wydaniu:

01

Timmermans lokajem Moskwy i Berlina

Wszyscy widzą rosyjską brudną grę z dostawami gazu do Europy. Tymczasem wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans twierdzi, że:
– Rosja nie wywiera presji na gazowy rynek Europy ani nim nie manipuluje. Nie ma powodów, aby twierdzić, że Władimir Putin manipuluje rynkiem gazu. Popyt na gaz na globalnym rynku jest jednak ogromny. Są problemy w Chinach i Rosja stara się dostarczyć maksymalne ilości gazu także do Chin.
Czyżby kolejny lobbysta Gazpromu w niedalekiej przeszłości miał pójść w ślady wielu wpływowych europejskich polityków i przejść na garnuszek Putina, by zarabiać w petrorublach? Timmermans politycznie istnieje już tylko w Brukseli, ponieważ w swojej ojczyźnie, Holandii, przegrał wszystko, co było do przegrania i jest tam politykiem skończonym. Jego Partia Pracy (PvdA) wywodząca się z międzynarodówki socjalistycznej stanowi już tylko margines i polityczny folklor a w ostatnich wyborach parlamentarnych uzyskała zaledwie 5,7 proc. – przy 25 proc. poparciu w poprzednich wyborach. To jawne opowiedzenie się Timmermansa po stronie Gazpromu wiele wyjaśnia. Na przykład jego wieloletnie ataki na Polskę, która jak wiemy najgłośniej sprzeciwiała się budowie gazociągu Nord Stream 2 i uzależnieniu Europy od dostaw rosyjskiego gazu. Właśnie temu uzależnieniu służy także forsowane przez Timmermansa zielone szaleństwo, czyli Europejski Zielony Ład. Uczynienie tego ignoranta odpowiedzialnym za wprowadzanie w UE Zielonego Ładu mówi nam wszystko. Los Europejczyków oddano w ręce typka, który nie ma żadnej merytorycznej wiedzy na temat problemów transformacji energetycznej. Te półgłówek w kwestiach energetycznych swoją niewiedzę nieudolnie tuszuje „zieloną” demagogią. Ciekawe, kiedy i gdzie Kreml uwiódł Timmermansa? Może stało się to podczas jego pracy w Moskwie, gdzie przez trzy lata zajmował tam stanowisko drugiego sekretarza ambasady Holandii? Nie zapominajmy, że ten niebezpieczny szkodnik otrzymał tytuł „Człowieka Roku Gazety Wyborczej”, a laudację na jego cześć wygłaszał stary komuch, Włodzimierz Cimoszewicz.