W najnowszym wydaniu:

Gdzie żołnierzy naszych kwiat?

Jednym z kilku problemów, które – według moich zawiedzionych głęboko nadziei – miało rozwiązać Prawo i Sprawiedliwość, gdy w 2016 roku doszło do władzy, było stworzenie takich warunków, by młodzi ludzie chcieli tu pracować. By zechcieli tu wrócić. Ale nic się nie zmieniło.

Kilka dni temu obejrzałem w sieci ciekawy wywiad. Gościem jednego z youtubowych kanałów był pan Kacper. Przyjechał do kraju na przepustkę, będąc w trakcie służby w Gujanie Francuskiej, gdzie jako żołnierz francuskiej Legii Cudzoziemskiej zajmował się między innymi ochroną zlokalizowanego tam kosmodromu. Opowiadał w wywiadzie o swym życiu i o tym, jak dostał się do Legii Cudzoziemskiej. Nie wiem, jak Państwu, ale mnie Legia Cudzoziemska kojarzyła się z ludźmi, którzy uciekają przed prawem, wyrokami, sprawiedliwością itp. Historia pana Kacpra jest tego zaprzeczeniem. Młody, sympatyczny człowiek stanowi zaprzeczenie stereotypu takiego kogoś, kto się zaciąga do Legii, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości. Zanim zdecydował się na taką służbę, zgłosił się na ochotnika do Wojska Polskiego. Zatem jego historia i chęć służby w armii to nie ucieczka przed czymś, a pomysł na życie. Pan Kacper po prostu chciał być żołnierzem i w związku z tym odbył czteromiesięczne szkolenie w polskiej armii, w ramach tak zwanej służby przygotowawczej, przygotowanej i pomyślanej dla ochotników, którzy wcześniej nie pełnili czynnej służy wojskowej. Wedle jego własnych słów był to dla niego owocny i bardzo dobrze spędzony czas.