W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...

Nic o nas bez nas

Mamy wielkie szczęście, że cała ta banda politycznych lokajów i kelnerów z Tuskiem na czele jest dzisiaj w opozycji. Ich rady, aby ślinić się do Merkel i Macrona, błagając o ich pomoc, świadczą tylko o niewolniczej mentalności tego całego towarzystwa.

Konstytucja Nihil novi z 1505 r. zapoczątkowała okres demokracji szlacheckiej w Polsce i stanowiła przełomowy moment w historii polskiego parlamentaryzmu. Tyle że Nihil novi to tylko skrót, bowiem pełna formuła miała treść: Nihil novi sine communi consensu, co w największym skrócie można przetłumaczyć jako: nic o nas bez nas. Nieprzypadkowo w XVI i XVII wieku Rzeczpospolita stała się potęgą i osiągnęła zasięg terytorialny wynoszący prawie milion km kwadratowych. Nic o nas bez nas to hasło, które wyznawać powinni wszyscy politycy pretendujący do rządzenia Polską. Oczywiście, nie dotyczy to totalnej opozycji, której hasłem jest: Nic o nas bez Berlina i Moskwy. Właśnie znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy możemy rządzącym powiedzieć „sprawdzam”. Wkrótce okaże się, co dla nich znaczy to nic o nas bez nas.
Niemcy i Francja negocjują z Rosją i Białorusią ponad głowami państw doświadczających hybrydowej agresji. To złamanie zasad wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE. Pisanie na temat hybrydowego ataku na polską granicę niesie to ryzyko, że zanim tekst trafi do Czytelnika może dużo stracić na swej aktualności, ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna. Jedno jednak nie ulega żadnej wątpliwości. Po raz kolejny otrzymaliśmy dowód na to, że cała ta Unia Europejska to teatr marionetek, w którym za wszystkie sznurki pociąga Berlin i od czasu do czasu Paryż. Okazuje się, że po ataku na Polską granicę, będącą jednocześnie wschodnią granicą UE, nic do gadania nie ma szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ani szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Ponad głowami Polaków pogawędki z Łukaszenką i Putinem ucinają sobie p.o. kanclerza Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron. Jednym słowem Putin i jego parobek Łukaszenko osiągnęli jeden z głównych celów. Udało im się dyplomatycznie wyautować Polskę i rozmawiać ponad naszymi głowami z przywódcami Niemiec i Francji. Tak właśnie wygląda solidarność europejska made in Germany, na którą zawsze powołuje się Komisja Europejska i większość w Parlamencie Europejskim przy okazji kolejnych ataków na Polskę. Co prawda, w budżecie na 2022 r. przyznano Polsce 25 mln euro na ochronę granic, ale miliardy na nasz Krajowy Plan Odbudowy w dalszym ciągu są wstrzymane i ogłaszane są kolejne kary finansowe dla Polski za rzekome łamanie praworządności. Tymczasem, jak ogłosiła KE, na Białoruś popłynie 700 mln euro na „łagodzenie cierpień” przebywających tam migrantów.