W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...
Strona głównaZakazana HistoriaNiezwykłe historieJak komuniści walczyli ze świętością

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich biskupów liście pojednawczym do biskupów niemieckich władze PRL postanowiły szukać odwetu na polu symbolicznym. Wtedy miała się pojawić tendencja, aby eliminować człon „św.” z nazw ulic.

Po drugiej wojnie światowej, w opanowanej przez komunistów Polsce pełno było nazw miejscowych, świadczących o katolickiej wierze naszego narodu. Imionami świętych nazwane były nie tylko miejscowości i poszczególne ulice w miastach, lecz także górskie szczyty. Kaplice i kapliczki znajdowały się przy drogach, na wzniesieniach, a nawet w wyrobiskach podziemnych kopalń. Musiało to szczególnie drażnić komunistów, o czym świadczą nieudolne próby zamazywania takich właśnie wyrazów wiary.
Solą w oku komunistów były Góry Świętokrzyskie. Ich nazwa wzięła się od klasztoru na Łysej Górze (Świętym Krzyżu), gdzie w 1626 r. trafiły relikwie Krzyża Świętego, na którym umarł w Jerozolimie Jezus Chrystus.

Dwie Święte Katarzyny – dwa kłopoty
Dodatkowo u zachodniego podnóża Łysogór, a więc najwyższego i najefektowniejszego pasma Gór Świętokrzyskich, leży wieś Święta Katarzyna. W miejscowości tej funkcjonowało przed II wojną światową oraz w czasach Polski Ludowej schronisko turystyczne. Aby nie epatować turystów pobożną nazwą, zdarzało się, że w przewodnikach pisano o schronisku znajdującym się we Wzorkach. O co chodzi? Wzorki to część Świętej Katarzyny, położona przy drodze wylotowej w stronę Bodzentyna.
Jest jeszcze inna Święta Katarzyna oprócz tej w Górach Świętokrzyskich. Identyczną nazwę nosi miejscowość i stacja kolejowa na Dolnym Śląsku, położona pomiędzy Oławą a Wrocławiem. Tamtejsza stacja PKP tak właśnie została nazwana w lutym 1947 r. I nawet w najczarniejszą noc stalinizmu komuniści nie odważyli się wprowadzić tutaj zmiany. Przez pewien czas można więc było nabywać bilety na podróż pociągiem ze Świętej Katarzyny do Stalinogrodu.
Wróćmy jeszcze w Góry Świętokrzyskie. W XX w. istniała linia wąskotorowa z Zagnańska, prowadząca w kierunku wschodnim u podnóża Łysogór. Przez pewien czas obok towarowych kursowały nią pociągi pasażerskie. Stacja końcowa u podnóża Łysej Góry nosiła nazwę Święty Krzyż. Także w tym przypadku komuniści nie odważyli się na zeświecczenie tego określenia.