W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...
Strona głównaZakazana HistoriaNiezwykłe historieNajwiększa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone, a wnętrze ogołocone z „kafelków” i pobielone. Chodziło oczywiście o zniszczenie ewentualnych zapisów lub innych znaków, które mógł zostawić, a które mogłoby wskazać, kim był.

Dziewiętnastego listopada 1703 r. w Bastylii zmarł więzień nazwiskiem Marchialy. Wcześniej przebywał jeszcze w trzech innych więzieniach, w tym jako Eustachy Dauger w cytadeli na Wyspie Świętej Małgorzaty u południowych wybrzeży Francji. Do Bastylii trafił, kiedy komendant tej twierdzy Bénigne Dauvergne de Saint-Mars został przeniesiony właśnie do nadzorowania tego więzienia.
I być może nikt nie zawracałby sobie głowy kolejnym rzezimieszkiem, który skończył żywot w Bastylii, gdyby nie to, że nikt nigdy nie widział twarzy tego człowieka – przez cały czas nosił maskę. Głośno stało się o nim po zdobyciu Bastylii w 1789 r., kiedy w jej murach rzekomo znaleziono szkielet z żelazną maską na twarzy. To akurat nieprawda, ale liczne dokumenty (część odkryto dopiero w XX w.) potwierdziły, że człowiek w żelaznej masce to postać autentyczna. Kim był?

Król Słońce
Człowiek w żelaznej masce żył za panowania króla Ludwika XIV. Ten król Francji i Nawarry, panujący w latach 1643–1715, przeszedł do historii jako Król Słońce, mówiący o sobie „państwo to ja”. Pomimo przejściowego krachu finansów i gospodarki wyniósł Francję na szczyty potęgi, czyniąc ją monarchią absolutystyczną, będącą wzorem dla innych państw Europy. To za jego panowania dwór francuski stał się wzorem dla innych dworów Europy, zaś Paryż rozrósł się do ćwierćmilionowego miasta z eleganckimi dzielnicami i na wiele stuleci został stolicą Europy, zaś język francuski – językiem dyplomacji. Siedemdziesiąt dwa lata panowania Ludwika XIV nie było oczywiście wolne od poważnych problemów, a sam monarcha miał to i owo do ukrycia. W tym sprawę dziwnego więźnia. Nie ma bowiem wątpliwości, że człowiek w żelaznej masce trafił do więzienia na rozkaz króla i że sam monarcha zrobił wiele, by tożsamość więźnia na zawsze została starannie ukryta.