W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we wszystkich możliwych wzorach, kolorach i o wszelkich właściwościach, acz zdarza się, że ich uroda nie idzie w parze z funkcjonalnością. Ale kiedy człowiek po raz pierwszy usiadł na krześle? I jak ono wyglądało?

Według archeologów ponad 5800 lat temu człowiek po raz pierwszy usiadł na stołku – prostym meblu służącym do zajmowania miejsca powyżej podłogi. Można śmiało założyć, że wynalazek się spodobał. I szybko zaczęły powstawać jego luksusowe wersje. Specjalizowali się w nich zwłaszcza rzemieślnicy w starożytnym Egipcie, którzy dbali, by stołki były nie tylko pięknie zdobione, ale i funkcjonalne. Wymyślili więc stołki składane – na egipskich płaskorzeźbach czy papirusach widać, że niektóre z tych składanych stołków miały poręcze i krzyżujące się nogi rzeźbione w głowy gęsi. Bywały intarsjowane kością słoniową, lapis lazuri czy złotem. Oczywiście stać na nie było tylko najbogatszych. Biedniejsi musieli siedzieć na ziemi lub na prostych stołkach bez żadnych zdobień.
Za rządów II dynastii, tj. 2650-2575 lat p. Chr. dodano do stołka największą ozdobę – oparcie podtrzymujące osobę na nim zasiadającą w wyprostowanej pozycji. Początkowo oparcie umieszczano na wysokości krzyża, ale z czasem stawało się ono coraz wyższe. Tak samo jak zdobienia tych krzeseł. Egipcjanie szybko udoskonali krzesła zarówno pod względem funkcjonalności, jak i zdobień. Krzesła z okresu Starego Państwa (2040-1649 p. Chr.) były już wyściełane i miały oparcia pełnej wysokości. Konstruowano je z rzeźbionych deszczułek na cieniutkich nogach. Czasami malowano je tak, by przypominały zwierzęce skóry. W okresie Nowego Państwa (1540-1070 p. Chr.) dodano do krzeseł nowość – poręcze pod ręce. Tysiące lat później – jeszcze jedno ulepszenie – składne podnóżki pod stopy. I to w zasadzie było już krzesło, jakie dziś znamy. Ale pamiętać trzeba, że pełniło nieco inne funkcje niż obecnie – cały świat starożytny ucztował w pozycji półleżącej. Krzesła służyły więc raczej do pracy, odpowiednio zdobione świadczyły o urzędzie itp. Dziś można wybrać sobie krzesło w każdym możliwym wzorze i kolorze. I cenie.
Najdroższe krzesło biurowe świata kosztuje… 1,5 mln dol. Stworzyła je Pininfarina – włoska firma, zajmująca się projektowaniem samochodów, znana z projektów luksusowych marek Ferrari i Cadillac. Mebel jest wyposażony w system Dynamic Synchronized Tilting, który umożliwia użytkownikowi pochylenie pleców i fotela niezależnie od siebie, zaś wypełnione specjalnym żelem poduszki dostosowują się do kształtu ciała. Podobno siedzenie za biurkiem na takim krześle nigdy nie męczy. To jednak nic przy Dragon Chair, dziele irlandzkiej projektantki Eileen Gray. To krzesło powstało w latach 1917-1919, a jego właścicielem był Yves Saint Laurent. Koszt mebla to 27,8 mln dol. A jeśli komuś nie odpowiada żadna z tych propozycji, zawsze może wybrać chiński taboret z litego złota o wadze 50 kg za jedyne 1,3 mln dol. Względnie wystarać się o stołek w polityce. Podobno te stołki są najlepsze. I w przeciwieństwie do zwyczajnych – dochodowe.

*****

Szkło

Dziś nikt nie wyobraża sobie bez niego życia, ale szkło trzeba było wynaleźć.

Znaleziska archeologiczne wskazują, że szkło wynaleziono w epoce brązu, najpierw w Mezopotamii. Najstarsze ślady użytkowania szkła pochodzą sprzed 3,5 tys. lat. Według klasycznej historii mineralogii rzymskiego historyka Pliniusza Starszego, to feniccy kupcy przypadkowo wytopili szkło w ognisku przy transporcie kamienia około 5 tys. lat p. Chr. Szkło produkuje się z mieszanki piasku kwarcowego, tlenku wapnia, sody i magnezu, którą topi się w piecu w temperaturze 1500 stopni. W starożytności większość pieców nie dawała takiej temperatury, więc szkło było towarem drogim, na zakup którego mogli pozwolić sobie jedynie najbogatsi. Sytuację poprawiło wynalezienie w I w. p. Chr. rurkowej dmuchawki ustnej, dzięki czemu produkcja szkła rozprzestrzeniła się po całym imperium rzymskim. Technika wytwarzania cienkich, płaskich szyb okiennych została udoskonalona w XIV wieku we francuskiej Normandii. Pojedyncze szyby okienne, zwane gomółkami szklanymi, rzemieślnicy wytwarzali poprzez wydmuchiwanie. Stopione szkło przeznaczone na jedną szybkę wydmuchiwało się w dużą bańkę za pomocą piszczeli szklarskiej. Następnie bańkę się spłaszczało i przyczepiało do końcówki żelaznego pręta o nazwie przylepiak, który robotnik obracał najszybciej, jak potrafił. Spłaszczona bańka szkła rozkładała się jak wachlarz i tworzyła koło o średnicy od 1 do 2 m. Z okrągłych, płaskich tafli szkła, odpowiednio przyciętych, wyrabiano małe okienka, przeznaczone głównie dla kościołów. „Wole oko” w środku koła było najmniej przezroczyste, ale wykorzystywano i te fragmenty, ponieważ szyby były bardzo kosztowne. Wytrawny szklarz był w stanie wykonać tą metodą ok. tuzina szyb dziennie i dlatego w średniowieczu szklane okna były drogim luksusem. W XV w. w Wenecji wynaleziono szkło kryształowe, a sami Wenecjanie stali się mistrzami w produkcji wyrobów ze szkła, które uchodziły za najlepsze na świecie. Do dziś Wenecja słynie m.in. właśnie z wyrobów szklanych.
W początku XX w wynaleziono metody ciągłej produkcji tafli szklanych. W 1913 r. belgijski technolog Émile Fourcault opatentował metodę (metodę nazwano jego nazwiskiem) produkcji szkła w postaci pionowej cienkiej wstęgi wyciąganej z wanny, a w 1916 r. amerykański inżynier Gregorius wynalazł bezdyszowy sposób ciągnienia szkła płaskiego. Przełomem w produkcji szkła płaskiego było wynalezienie w 1952 r. przez sir Alastaira Pilkingtona metody float (zwanej też procesem Pilkingtona). Szkło produkowane tą metodą jest prawie idealnie płaskie, nie ma zniekształceń i wad optycznych. Płaskość tafli szklanej uzyskiwana jest w procesie ciągłym poprzez rozpływanie się stopionego szkła po powierzchni płynnej cyny. Ten proces znany jest jako metoda Pittsburgh.
W ślad za doskonaleniem produkcji szkła poszło wynalezienie kolejnych jego rodzajów – szkła pancernego, żaroodpornego i światłowodu, bez którego nie byłoby współczesnych form komunikacji.