W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...
Strona głównaZakazana HistoriaNiezwykłe historieCzesia i Witek, historia miłości, która się nie wydarzyła

Czesia i Witek, historia miłości, która się nie wydarzyła

Taka ładna dziewczynka, taka niewinna. Płakała, ale nic nie mogła zrobić. Przed zdjęciem dziewczynka wytarła łzy i krew z rozcięcia na wardze. Szczerze mówiąc, czułem się, jakbym sam dostał, ale nie mogłem się wtrącać. Zabiliby mnie. Nigdy nie można było się odezwać.

Czesia Kwoka urodziła się 15 sierpnia 1928 r. w Wólce Złojeckiej w powiecie zamojskim. Wieś, jakich w Polsce było i jest wiele. Przed wojną – pewnie z drewnianymi domami i takimiż zabudowaniami, stojącymi wzdłuż brukowanej drogi.
Nie wiemy prawie nic o dzieciństwie Czesi. Biorąc pod uwagę, że matka wychowywała ją sama, w wiejskich warunkach, pewnie w domu się nie przelewało. Jak w wielu domach. Możemy przypuszczać, że mała Czesia biegała po wiejskiej drodze i okolicy ze swoimi rówieśnikami. Pewnie bawiła się z Witkiem Gilem, urodzonym 8 października tego samego roku. Razem rozpoczęli też naukę w szkole powszechnej, znajdującej się w oddalonej o 4 km wsi Złojec. Kto wie, może za parę lat razem chodziliby na potańcówki i może coś by z tego było, jak to nieraz bywało między młodymi z tej samej wsi. Ale ani Czesia, ani Witek nie mogli się o tym przekonać. Nie było im dane dorosnąć. W 1939 r. wybuchła wojna.