W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...
Strona głównaZakazana HistoriaNiezwykłe historieNajmłodsza ofiara stanu wojennego w Poznaniu

Najmłodsza ofiara stanu wojennego w Poznaniu

Przyśniło jej się, że Matka Boska unosi głowę Piotra. Wtedy przerażona powiedziała o tym mężowi. – Przestań, bo wreszcie sprawdzą się te twoje przepowiednie – odpowiedział zdenerwowany. O szóstej rano wybiegła do budki telefonicznej. Dzwoniła po wszystkich szpitalach i komisariatach milicji.

– Byliśmy zawsze wesołą rodziną, chociaż w komunie nie było łatwo żyć – opowiada pani Teresa Majchrzak. – Oboje z mężem co sobota chodziliśmy na tańce. Wygrywaliśmy różne konkursy taneczne. Lubiliśmy sport. Jeździliśmy co roku w góry na narty.
Synowie państwa Teresy i Jerzego Majchrzaków poszli w ich ślady. Piotr świetnie pływał. Otrzymał nawet żółty czepek, specjalną kartę pływacką, którą nie było łatwo dostać. Interesował się wszystkim. Pięknie grał na pianinie. Pomagał w nauce śpiewu młodszemu bratu Jarkowi.
Radosław uwielbiał piłkę nożną. Grał w poznańskiej Warcie. Bardzo się kochali. Byli zgraną rodziną. Pamiętali o wszystkich familijnych uroczystościach. W wielodzietnej rodzinie nie przelewało się. Dlatego często zamiast prezentów dzieci malowały rodzicom laurki. Pani Teresa wspomina Dzień Matki, w którym Piotr przyniósł jej zerwane przez siebie polne kwiaty. Bardzo się wtedy martwił, że nie miał pieniędzy i nie kupił nic w kwiaciarni.
Matka zapewniała go, że to były najpiękniejsze kwiaty, jakie kiedykolwiek dostała.