W najnowszym wydaniu:

LWOWSKIE MLEKO, LWOWSKI SER

Patrzę na wykonaną w czasach międzywojennych fotografię przekupek, sprzedających mleko na lwowskim rynku, i myślę, że chociaż od tamtych czasów zmieniło się niemal wszystko, to jedno pozostało niezmienne – na lwowskiej ulicy wciąż można kupić mleko. I to takie prawdziwe – prosto od krowy, ze wsi, a nie z fabryki.

To może szokować zwłaszcza tych, którzy przywykli już do „standardów” narzuconych przez Unię Europejską,. Na lwowskiej ulicy, dosłownie na chodniku można od babci ze wsi kupić mleko, kurę albo ser. A żeby kupić dobry ser, trzeba go najpierw spróbować, więc próbujemy. Niektórzy turyści z Polski są zszokowani, pytają o warunki higieniczne. Odpowiadam, że od 30 lat jem ser kupowany na ulicy, piję takie mleko (również bez obróbki termicznej) i nigdy żadnych kłopotów nie miałem.

Do współczesnego Lwowa codziennie przyjeżdżają setki „sielan” – mieszkańców okolicznych wsi. Już samo słowo „okolicznych” jest umowne, bo niektórzy jadą aż spod Tarnopola. Przywożą swoje produkty, począwszy od mleka, jajek, sera, poprzez warzywa i owoce, a kończąc na kurach czy królikach. Lwowskie ulice to być może największy jarmark ekologicznej żywności w Europie centralno-wschodniej.