W wydaniu

Dwa zdania do europoseł Mazurek

Nie wydaje się pani dziwne, że w okresie ostatnich kilku...

NABRANI NA BIEDNE DZIECI, CZYLI O WSCHODNIEJ GRANICY

Wykupowane wycieczki i wizy, które kosztują kilka tysięcy dolarów. Białoruskie...

AFA – ABSTRAKCYJNY FELIETON AKTUALNY

Konszachty a nie freundschaft & szorstka tolerancja – to relacje...

Gdzie są granice szaleństwa?

Kuriozalne hasła różnej maści środowisk spod ciemnej gwiazdy powtarzane...

POWSTANIE WIELKOPOLSKIE WIELKIE, POLSKIE ZWYCIĘSTWO

Powstanie wielkopolskie może służyć za przykład tego, że Polacy...

PIĘŚĆ BOKSERA I MILICYJNA PAŁKA

Jestem pewien, że film „Mistrz” byłby murowanym kandydatem do...

LWOWSKIE MLEKO, LWOWSKI SER

Patrzę na wykonaną w czasach międzywojennych fotografię przekupek, sprzedających mleko...

1 WARSZAWSKA BRYGADA PANCERNA

Dziś znaczna część żołnierzy brygady pilnuje naszej wschodniej granicy....

Ucieczki z Polski Ludowej (cz. 2) TAM I Z POWROTEM Z MIKOŁAJEM KOPERNIKIEM

W 1985 r. opinię publiczną w Polsce poruszyła informacja o udanej ucieczce...

KRZYŻ ZASŁUGI DLA ZASŁUŻONEGO KAPŁANA

Ksiądz Bronisław Baranowski – penitencjarz Katedry Lwowskiej odznaczony został Krzyżem...
Strona głównaPolska NiepodległafelietonyNABRANI NA BIEDNE DZIECI, CZYLI O WSCHODNIEJ GRANICY

NABRANI NA BIEDNE DZIECI, CZYLI O WSCHODNIEJ GRANICY

Wykupowane wycieczki i wizy, które kosztują kilka tysięcy dolarów. Białoruskie służby przedmiotowo traktujące „wakacjuszy”, działania wręcz ocierające się o handel ludźmi. Wszyscy to wszystko wiedzą, ale mimo to dalej duża liczba osób nabiera się na płaczące i marznące dziecko.

W sytuacji na granicy mamy wiele osób, które określam jako „płatki śniegu”. Wygłaszają one swoje sądy, w których podkreślają, że wiedzą, że sytuacja na polskiej granicy to gra Rosji i Białorusi, ale mimo wszystko uważają, że ludziom, którzy już znaleźli się na granicy, trzeba pomóc. Zazwyczaj poprzez ich przyjęcie, przeprowadzenie procesu umożliwiającego staranie się o pobyt na terenie Polski, odesłanie tych, którzy tego procesu nie przeszli oraz zagrożenie Łukaszence, że więcej osób już nie przyjmiemy. Wierzę, że nie muszę Szanownym Czytelnikom wyjaśniać, jak bardzo naiwny jest każdy z tych punktów. Są też osoby, które uważają, że po prostu państwo polskie musi „coś” zrobić, bo nie można tych (w domyśle biednych) ludzi zostawiać samych sobie. Zrobić mamy „coś”, tylko nikt tego „coś” nie potrafi zdefiniować. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dalej większość społeczeństwa nabiera się na biedne dzieci. Można pokazywać (co zresztą polskie służby zrobiły), jak powstają propagandowe filmy, na których małoletni są rzekomo traktowani gazem. Można przekazywać fakty, czyli całą drogę, jaką muszą przebyć „uchodźcy”, by dostać się na granicę Polski i Białorusi. Wykupowane wycieczki i wizy, które kosztują kilka tysięcy dolarów. Białoruskie służby przedmiotowo traktujące „wakacjuszy”, działania wręcz ocierające się o handel ludźmi. Wszyscy to wszystko wiedzą, ale mimo to dalej duża liczba osób nabiera się na płaczące i marznące dziecko.