W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...
Strona głównaWarszawska GazetaTeoria SpiskuNadchodzi jeden rząd światowy

Nadchodzi jeden rząd światowy

„Przywódcy polityczni i religijni, przedstawiciele narodu, naukowcy i lekarze, dziennikarze i osoby pracujące w mediach dosłownie zdradzili swoich ludzi, prawa, Konstytucje i najbardziej podstawowe zasady etyczne” pisał w liście do Amerykanów arcybiskup Carlo Maria Viganò tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Jakie są powody tej niespotykanej w historii cywilizacji Zachodu zdrady? I w czyim interesie została dokonana?

Ku Nowej Erze
Selekcja negatywna uruchomiona po drugiej wojnie światowej sprawiła, że na stanowiska przywódcze zaczęły wysuwać się miernoty, „ludzie bez właściwości”. Nic też dziwnego, że sitwa o globalnych ambicjach, liderzy pieniądza i kupionych za nie wpływów, bardzo szybko wzięła na krótką smycz „mężów stanu”; najpierw na Zachodzie, a nieco później również w naszej strefie geopolitycznej. Teraz ta żałosna sfora, dla wywołania złudzenia różnorodności politycznej udrapowana w odmienne ideologiczne barwy, pędzi posłusznie w przepaść, ciągnąc nas za sobą.