W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...
Strona głównaWarszawska Gazeta„Debil” z sędziowskiej kasty, czyli o wyroku na Żulczyka

„Debil” z sędziowskiej kasty, czyli o wyroku na Żulczyka

Jak się okazuje, w oczach sędziów, urząd nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, kto go sprawuje. I czy jest „swój”. Jak jest swój, to nawet „rozgrzany sędzia” kaście nie przeszkadza.

W poniedziałek 10 stycznia Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie ws. Jakuba Żulczyka. Pisarz, który najwyraźniej postanowił podbić sprzedaż swoich „dzieł”, nazwał prezydenta Andrzeja Dudę „debilem”. Ponieważ urząd prezydenta jest chroniony przez prawo, Żulczyk, przy wyciu całej opozycji, trafił przed sąd. Sędzia Tomasz Julian Grochowicz, który w sprawie orzekał, stwierdził, że szkodliwość społeczna wyzywania prezydenta jest znikoma i sprawę umorzył, co ucieszyło medialno-polityczną patologię, szczęśliwą, że dzięki „mądrości” sędziego prezydenta Polski będzie można bezkarnie nazywać „debilem”. Jak się jednak okazuje, działa to tylko w jedną stronę.