W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...

Cyber-dyktatura

Pragnąłbym przypomnieć, iż w rządowej „zamrażarce” od roku leży firmowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt Solidarnej Polski. Mowa o ustawie o ochronie wolności słowa w Internecie, która pod groźbą wielomilionowych kar obligowałaby cyfrowych oligarchów do poszanowania praw swych użytkowników.

I. Cenzorski kartel
W ubiegłą środę Facebook usunął konto Konfederacji – ugrupowania notującego największe internetowe zasięgi. Dość powiedzieć, że jej facebookowy profil obserwowało ponad 670 tys. użytkowników, co w polskich warunkach, jeśli chodzi o partie polityczne, jest niekwestionowanym rekordem. Lecz co tam – taka „społeczność” w oczach decydentów z Facebooka najwyraźniej się nie liczy. Tradycyjnie administracja portalu nie pofatygowała się z uzasadnieniem – bo formułka o „naruszeniu standardów społeczności” i „złamaniu regulaminu dotyczącego informacji o COVID-19” nie jest żadnym wyjaśnieniem, dopóki nie poda się, które konkretnie materiały naruszały osławione „standardy społeczności” i w jaki sposób. Zresztą, polityka spod znaku „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi” jest cechą charakterystyczną firmy Zuckerberga (podobnie jak innych internetowych gigantów) – i to nie tylko w Polsce. Najbardziej jaskrawym jej przejawem było zbanowanie Donalda Trumpa – wówczas wciąż jeszcze urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Była to ostentacyjna manifestacja władzy – bo skoro można w ten sposób potraktować przywódcę „wolnego świata”, to znaczy, że można uczynić to z każdym.