W najnowszym wydaniu:

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem jest radość z powodu tego, że komuś, kto miał na tyle odwagi, aby się sprzeciwić, władza wyrządza większą lub mniejszą dolegliwość.

Zacznijmy od dowcipu z brodą: przy trotuarze, na pasie zieleni, na grubym konarze drzewa siedzi brodate indywiduum i zawzięcie piłuje konar pomiędzy sobą a pniem. „Panie”, zwraca mu uwagę przechodzący docent Myszkin, „będziesz pan tak piłował, to pan spadniesz i się potłuczesz”. „A tam!”, odpowiada brodacz. „Co ty możesz wiedzieć, jajogłowcu jeden?”. Docent Myszkin wzrusza ramionami i odchodzi, pogwizdując. Za czas jakiś nadpiłowany konar łamie się z trzaskiem i brodate indywiduum boleśnie ląduje na ziemi, na własnych czterech literach. Patrzy skrzywione w kierunku, w którym oddalił się docent Myszkin i mruczy: „Cholera, prorok jaki, czy co?”.