W wydaniu

Katolicki wielki reset

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów ze znajomymi księżmi z różnych środowisk....

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić...

NACJONALISTA KONTRA PROROK, CZYLI WYBÓR UKRAINY

Zapewne inaczej potoczyłaby się historia narodu ukraińskiego i stosunków...

Wrzawa nie tylko na Bliskim Wschodzie

Spoglądając na mapę obszaru postsowieckiego, ciężko nie dostrzec poszarpanych...

Łamanie ludzi

O zmianie podejścia do zasłania ust i nosa można napisać grubą...

AFA – Abstrakcyjny Felieton Aktualny

Dziś kurs ich – ściąć miliardy z UE!Wściek wsysa Borysa i rozpieraBudka...

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas,...

Wielki Reset – teoria spiskowa czy agenda globalistów?

Wszelkie głosy mówiące o Wielkim Resecie, a więc w...

Wezwani do tablicy

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnim czasie zdecydowanie...

Kultura amerykańska wyklucza chrześcijan?

Przedmiotem ataków stały się chrześcijańskie organizacje charytatywne, w tym agencje...

Epigoni Judasza

Judasz to duch opiekuńczy wielu z nas: ludzi miast i wsi (ci ze wsi też są z miasta, też mają telewizory). Ludzi, których duchowe korzenie okazały się na tyle płytko zakotwiczone, że uschły, gdy tylko przygrzało słońce i rozpleniły się chwasty. Iskariota to patron ludzi praktycznych. Patron tych, którzy mając słowa Boga na ustach, wyrzucili go z serca, którzy rozmienili wieczność na małe, niegodziwe przyjemności. Oddali swoje dziedzictwo w niebie za nieco komfortu i złudne poczucie bezpieczeństwa. Ludzi ślepych na znaki czasu, reagujących na niegodziwość świata pytaniem i odpowiedzią: „Co zrobisz? Nic nie zrobisz?”.

Malowidło
Wielkoczwartkowe wydanie L’Osservatore Romano br. ozdobił dość obrzydliwy malunek, na którym naga figura, mająca uchodzić za Pana Jezusa, pochyla się nad rozkładającym się trupem Judasza. Malowidło atakuje umysł na kilku płaszczyznach.

Fides et magia
Obraz, który ponoć powstał jako owoc medytacji nad jedną z książek obecnego Biskupa Rzymu, to szyderstwo z naszych wyobrażeń o zmartwychwstałym w Uwielbionym Ciele Jezusie, Zwycięzcy Śmierci i Szatana. Na obrazie, który ponoć wisi w gabinecie biskupa Rzymu, rzekomy Pan Jezus nie ma w sobie nic z herosa, który właśnie pokonał piekło i śmierć. Ma wygląd cherlawy, nieprzekonujący, zadający kłam słowom Pisma, że „jego ciało nie ulegnie skażeniu”, przeciwnie, zepsucie grobu w jakiś sposób go zdeformowało. Choćby i tak, że po zmartwychwstaniu miast pocieszyć, umocnić zmagających się z lękiem przed Żydami apostołów, on przechadza się nago i gmera przy padlinie. Obok szyderstwa z wyobraźni i zdrowego rozsądku mamy tu także szyderstwo z doktryny. A raczej próby zasiania wątpliwości w Słowo Boże.
W Ewangelii św. Jana 6:71 Jezus nazywa Judasza diabłem. Mówi: „Czy nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem”. Niebo to nie miejsce dla diabłów. A w swojej modlitwie do Boga Ojca mówi o Judaszu jako „synu zatracenia” (Ewangelia św. Jana 17:12). „Póki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu. Tych, których Mi dałeś, strzegłem, a nikt z nich nie zginął, tylko syn zatracenia, aby się wypełniło Pismo”. W innym miejscu Jezus stwierdza: „Zostawcie umarłym grzebanie ich umarłych”. Przekaz wspomnianego na początku obrazu dość wyraźnie przeczy tym słowom, sugerując jakiś sentymentalny brak konsekwencji naszego Pana, który każe odgrywać mu rolę grabarza, czyściciela ufajdanego fekaliami truchła. Bowiem „wypłynięcie wnętrzności”, które wspomina pismo, to eufemizm na wymuszoną pośmiertnym zwiotczeniem zwieraczy defekację.
Fakt, że obraz ten został opublikowany na frontowej stronie watykańskiego czasopisma, sugeruje, że nie ma mowy o nieporozumieniu czy przypadku. To raczej element pełzającej rehabilitacji. Rok temu w kwietniu w Wielką Środę, komentując słowa Pana Jezusa, mówiące o tym, że lepiej byłoby Judaszowi w ogóle się nie narodzić, papież uznał za stosowne oznajmić, iż nie wie, jak skończył Judasz. Nie wie? Przyznać trzeba, że jest tu o wiele subtelniejszy od Lutra, który po prostu usuwał całe księgi z kanonu. Jeszcze ciekawsza jest wypowiedź innego talmudysty, tym razem w randze arcybiskupa, Vincenzo Paglia, przewodniczącego Papieskiej Akademii ds. Życia. Dziesiątego grudnia 2019 r. Powiedział:„Musimy również pamiętać, że jeśli ktoś w Kościele katolickim mówi, że Judasz jest w piekle, jest heretykiem”. Tak więc Paglia wykluczył z Kościoła nie tylko jego doktorów, ale i samego Pana Jezusa, który Judasza nazwał „diabłem” i „synem zatracenia”.
Mieli rację Eliade i Herbert, kiedy pisali, że żyjemy w epoce magii. Poza magicznym, tworzonym z niczego pieniądzem, mamy również magiczną teologię. Wydaje się, jakby modernistyczna mafia, która zagnieździła się Watykanie, rzeczywiście uwierzyła, że za pomocą bełkotliwych zaklęć zmusi Pana Boga do zmiany zdania w kwestiach, na które wypowiedział się jasno i wyraźnie.

Zatrucie jadem trupim
Dlaczego Judasz doznaje takiej atencji hierarchów? Cóż, przy okazji jego sprawy można wiele wykoślawić. Jak choćby obrócić Boże Miłosierdzie w karykaturę, nadając mu charakter bezwarunkowy. Można też ubliżyć Bożej wszechmocy, imputując, że Pan Jezus nakazał Judaszowi go zdradzić. I dzięki temu miało się dokonać wspaniałe dzieło odkupienia. To Męce Pańskiej nadawałoby charakter krwawej prowokacji czy farsy.
Rehabilitacja Judasza ma też pozytywny aspekt. To jeden z markerów pozwalający dojrzeć nam, kim naprawdę są ci, którzy to czynią. To kolejny znak czasów. „Syn zatracenia” to określenie, jakim Pan Jezus zdefiniował Judasza. Jest ono użyte również przez świętego Pawła, kiedy ten w drugim rozdziale drugiego listu do Tesaloniczan mówi o przyjściu Antychrysta. „Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia”. Odstępstwa już przyszły i to w wielu kierunkach. Tak więc Judaszowy „lans” to podgatowka pod nadejście drugiego Syna Zatracenia, tego, którego Pan Jezus unicestwi tchnieniem swych ust.
Oczywiście należy pamiętać, że choć działania tych nikczemników, podobnie jak działania Judasza, wpisują się w Boży Plan, w żaden sposób nie zmniejszają ich winy. Bo jak stwierdza Doktor Anielski, „konsekwencje czynu nie sprawiają, że staje się on zły, jeśli był dobry, albo że staje się dobry, jeśli był zły” (Summa Teologiczna I, II, kwestia 20, art. 5). Bo o ile prawdą jest, że przy okazji zła może wyniknąć dobro, zło pozostaje złem i jako takie nie przyczynia się do żadnego dobra. Choroba nie jest przyczyną wyzdrowienia. Stręczenie nam Judasza jest objawem demonicznego zwiedzenia ludzi u szczytu władzy. „Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi uważać, aby powodująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Goethe (rozmowa z J. P. Eckermannem 24 .03.1829) wiedział, co mówi, ów „syn światła”.
Judasz to patron nie tylko obecnego pontyfikatu, który w którym zadekretowano masońskie braterstwo i promuje się synkretyzm. Judasz to także duch opiekuńczy wielu z nas: ludzi miast i wsi (ci ze wsi też są z miasta, też mają telewizory). Ludzi, których duchowe korzenie okazały się na tyle płytko zakotwiczone, że uschły, gdy tylko przygrzało słońce i rozpleniły się chwasty. Iskariota to patron ludzi praktycznych. Patron tych, którzy mając słowa Boga na ustach, wyrzucili go z serca, którzy rozmienili wieczność na małe, niegodziwe przyjemności. Oddali swoje dziedzictwo w niebie za nieco komfortu i złudne poczucie bezpieczeństwa. Ludzi ślepych na znaki czasu, reagujących na niegodziwość świata pytaniem i odpowiedzią: „Co zrobisz? Nic nie zrobisz?”. Judasz to patron tych wszystkich tańczących lekarzy, chowających się przed pacjentami, księży zbyt tchórzliwych, by usunąć awanturującego się pijaczka z kościoła, a nabierających animuszu, kiedy trzeba zbesztać człowieka bez szmacianej przywry na twarzy. Judasz to patron tych wszystkich zomowców, nazywanych dla zmylenia społeczeństwa policjantami, szmacących siebie i płacących za ich utrzymanie obywateli. Wykonujących kretyńskie polecenia podwykonawców światowej finansjery. Judasz to patron klasy nowej nomenklatury, która wylęgła się na ciele europejskich społeczeństw. Klasy strażników i oprawców, sanitarnego totalitaryzmu, systemu, który ze współobywatela i sąsiada uczynił wroga, gdy tylko podsypano im nieco więcej karmy. Judasz to także patron samobójców, a jeśli samobójców, to należy wrócić do osoby wspomnianego już hierarchy arcybiskupa Vincenzo Paglia.

Autodestrukcja
A konkretniej do okoliczności, w jakich wypowiedział on cytowane powyżej zdanie, wykluczające z kościoła ludzi niedowarzających w zbawienie zdrajcy Chrystusa. Jego eminencja wypowiedział je 10 grudnia 2019 r. na multireligijnym, międzynarodowym sympozjum „Religion and Medical Ethics: Palliative Care and Elderly Mental Health” (Religia i etyka medyczna: opieka paliatywna i zdrowie mentalne osób w podeszłym wieku”). Sympozjum było współsponsorowane przez Papieską Akademię Życia i katarską organizację „Światowy Szczyt Innowacyjności dla Zdrowia”. Ach, ci przebiegli Katarczycy z wszędobylską soft power swoich petrodolarów. W dzień po odczycie jeden z dziennikarzy spytał arcybiskupa o jego stosunek do dokumentu szwajcarskich biskupów, zatytułowany „Posługa pastoralna w związku z praktyką asystowanego samobójstwa” („Pastoral behavior with regard to the practice of assisted suicide), w którym to biskupi stwierdzają, że eutanazja „radykalnie sprzeciwia się Ewangelii” i jest „poważnym atakiem na ochronę życia osoby ludzkiej, które musi być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci”. Ów dokument ukazał się na kilka dni przed sympozjum, a powstał, bo coraz więcej ludzi popełniających samobójstwa żąda asysty… księdza. W odpowiedzi Paglia stwierdził: „Raz na zawsze chciałbym pozbyć się ideologii z tego rodzaju sytuacji”. I dalej: „Dla mnie ci, którzy odbierają sobie życie, ukazują porażkę całego społeczeństwa, nie Boga. I Bóg nikogo nie porzuca”. „Nie wchodźmy w ideologiczne dysputy, co najważniejsze, to towarzyszenie”.
Tak więc Judasz ma swoich epigonów, nie tylko w kwestii zdrady, ale i samobójstwa, nawet się nie kamuflujących apologetów w randze biskupów i arcybiskupów, pracujących nad jego wizerunkiem. Jawnie szydzących z Praw Bożych. Co Paglia nazywa ideologią?! A swoją drogą, jaki musi być poziom świadomości szwajcarskich katolików, jeśli domagają się asysty księdza przy samobójstwie? Samobójstwo jako cel „drogi synodalnej”, cel posoborowia, bo Reszta Kościoła przetrwa, bramy piekielne go nie przemogą.