W wydaniu

Katolicki wielki reset

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów ze znajomymi księżmi z różnych środowisk....

Wiara w czasach zarazy

Czy za kilka, kilkadziesiąt lat będzie jeszcze komu chodzić...

NACJONALISTA KONTRA PROROK, CZYLI WYBÓR UKRAINY

Zapewne inaczej potoczyłaby się historia narodu ukraińskiego i stosunków...

Wrzawa nie tylko na Bliskim Wschodzie

Spoglądając na mapę obszaru postsowieckiego, ciężko nie dostrzec poszarpanych...

Łamanie ludzi

O zmianie podejścia do zasłania ust i nosa można napisać grubą...

AFA – Abstrakcyjny Felieton Aktualny

Dziś kurs ich – ściąć miliardy z UE!Wściek wsysa Borysa i rozpieraBudka...

Sędziowską Kastę toczy gangrena

Trzeba bić na alarm, ponieważ weszliśmy w Polsce w taki czas,...

Wielki Reset – teoria spiskowa czy agenda globalistów?

Wszelkie głosy mówiące o Wielkim Resecie, a więc w...

Wezwani do tablicy

Nie wiem, czy Państwo zauważyli, ale w ostatnim czasie zdecydowanie...

Kultura amerykańska wyklucza chrześcijan?

Przedmiotem ataków stały się chrześcijańskie organizacje charytatywne, w tym agencje...
Strona głównaPolska NiepodległafelietonyNiekończąca się historia…

Niekończąca się historia…

Polska policja miesiąc w miesiąc dostarcza swoją działalnością materiały, na podstawie których mogę tworzyć kolejne felietony. Niechciane perpetuum mobile, bo przecież wolałbym normalności. Zastanawiałem się wiele razy, czy jest sens ponownie podejmować ten temat, bo przecież ileż można pisać o tym samym (jednak za każdym razem inaczej), ale… odpuszczenie byłoby gorsze.

W połowie kwietnia pojawiły się kolejne materiały pokazujące, delikatnie rzecz ujmując, nieudolność polskiej policji. Najpierw mogliśmy obejrzeć nagranie z Katowic, na którym widać, jak policja podejmuje czynności wobec kilku osób, co kończy się tym, że jeden z policjantów nie wytrzymuje i zaczyna nerwowo szarpać jednego z uczestników. Ostatecznie człowiek ten zostaje wpakowany do policyjnego pojazdu i wywieziony, jak możemy się domyślać, na komisariat. Potem był Głogów i protest środowisk kibicowsko-patriotycznych wobec obostrzeń, na którym została spałowana i zatrzymana jedna z uczestniczek. Co ciekawe, samo zatrzymanie wyglądało groteskowo (choć niebezpiecznie) – funkcjonariusz (funkcjonariuszka?) próbował złapać ową dziewczynę od przodu za… szyję. Dwa nagrania z kilku dni, na których widać to, o czym wie każdy, kto z policją miał nieprzyjemność się spotkać – zerowe przygotowanie psychologiczne do pełnienia służby i fizyczna nieporadność podczas samych interwencji. Wyjątkowy okres? Niestety nie, standardowe kilka dni.

Od wielu lat jestem zwolennikiem (o czym kilkukrotnie pisałem w „Polsce Niepodległej”) obowiązkowego rejestrowania interwencji przez funkcjonariuszy, kamer na mundurach i we wszystkich pomieszczeniach komisariatów/pojazdów. Tak, by nie było żadnych martwych punktów, w których zatrzymany może się kilkukrotnie „przewrócić” (oczywiście sam). W przypadku zepsutych kamer to na policji powinien spoczywać obowiązek wykazania, że wszystko odbyło się według prawa i odpowiednich procedur. Wprowadzenie takiej przejrzystości mogłoby pomóc nam wszystkim. Nie łudzę się jednak, że pomogłoby samej formacji, bo nawet teraz – przy amatorskich nagraniach obywateli lub dziennikarzy – policyjni rzecznicy potrafią bez mrugnięcia okiem stwierdzić, że interwencja była wzorowa. Czasem, chyba tylko z chęci jeszcze większego zakpienia z obywateli, dodaje się formułkę, że „wszystkie ewentualne nieprawidłowości zostaną zbadane i szczegółowo wyjaśnione”. To taki sam frazes jak każdorazowe zatrzymanie „najbardziej agresywnych chuliganów” podczas stadionowych zamieszek.

Co gorsza, nie tylko policja potrafi udawać, że to, co widzimy, nie jest tym, co… widzimy. Choć poparcie do tej formacji systematycznie spada (mimo sztucznie pompowanych sondaży w ostatnich latach), to jednak cały czas są obywatele, którzy nie widzą nic złego w brutalności, fatalnym wyszkoleniu i braku poszanowania prawa wśród funkcjonariuszy. Dla takich ludzi ważniejsze jest wykłócanie się o to, że amatorskie nagrania wideo nie pokazują całości interwencji, czy zwracanie uwagi na zachowanie samych zatrzymanych. Przecież to nie ma znaczenia. Żadnego. Jeśli na wideo widać źle zastosowany chwyt, nieadekwatnie użytą siłę czy furię funkcjonariusza, to nie potrzebujemy tła, by móc stwierdzić, że to jest złe. Tłem powinien zajmować się sąd. W takich sytuacjach abstrahować trzeba od tego, czy zatrzymani są winni. Jeśli tak – to niech to oceni sąd. Policja nie jest od wydawania wyroków i karania. Przeraża mnie to, że cały czas są osoby, które nie widzą nic złego w takim podejściu, aż same nie doświadczą jego skutków.

Muszę dodać (zupełnie nie w obronie polskiej policji, ale w imię prawdy), że to problem formacyjny i systemowy, który wykracza poza wszelkie granice. Nie ma narodowości, różni się jedynie intensywnością, medialną narracją i swobodą w dostępie do oryginalnych materiałów (np. amatorskich nagrań). Nie jest to problem polski, jak chcieliby to widzieć obecni opozycjoniści (a kilka lat temu aktualnie rządzący). Żyjemy jednak w Polsce, więc wymagajmy przede wszystkim od rodzimych służb.