W najnowszym wydaniu:

Nauczmy się rozpoznawać zdrajców

Niemieckie elity polityczne w czasach zaborów nie miały wątpliwości, że za buntowniczą postawę Polaków odpowiadają przede wszystkim polskie matki i babki. I właśnie dlatego uważam, że z pełną premedytacją poprzez „Strajki Kobiet” i „czarne parasolki” chce się odwrócić uwagę polskich kobiet od tego, co kiedyś było dla nich święte, czyli od Boga, Honoru, Ojczyzny i tradycyjnie rozumianej rodziny.

Rano dnia 2 maja zakradli się do galeryi oszklonej, a gdy Miniszewski wychodził w szlafroku i naturalnie bez broni, wypadli z ukrycia i zadali mu trzy śmiertelne rany w szyję, serce i piersi, tak, że nie wydawszy najmniejszego okrzyku, jak piorunem rażony, runął na ziemię. Sztyletnicy najspokojniej zeszli z galeryi i napotkanemu w bramie policjantowi powiedzieli, by poszedł na górę, gdyż komuś tam zrobiło się słabo!

To słowa rosyjskiego historyka Nikołaja Berga, który tak opisywał typową i brawurową akcję sztyletników – polskich komandosów działających podczas powstania styczniowego, siejących powszechny postrach wśród rodzimych zdrajców oraz rosyjskich zaborców. Ich zadaniem było egzekwowanie wyroków powstańczych sądów i dokonywanie zamachów na przedstawicieli carskich władz oraz polskich zdrajców i kolaborantów.