W najnowszym wydaniu:

01

To jest nasza wojna!

Wszystkim piszącym o agresji Rosji na Ukrainę: „To nie jest nasza wojna”, odpowiadam: „to jest nasza wojna”. Dlaczego? Powód jest jeden, podstawowy i oczywisty: każdy uczciwy człowiek ma obowiązek z całych sił przeciwstawiać się złu i wspierać tych, których zło dotknęło.

To jest moja wojna, bo nie jestem w stanie zaakceptować zła. Rosja – kraj od wieków bandycki – napadła na wolne, niepodległe państwo. Bombarduje miasta, giną niewinni ludziom, dziesiątkom tysięcy ludzi zrujnowano i odebrano normalne życie.

Tę ostatnią wiedzę mam nie z przekazów medialnych, nie z telewizji, ale rozmów z uchodźcami – to kobiety z dziećmi, które przyjechały z Hulajpoła, Zaporoża, Charkowa, Ługańska. Zostawiły na Ukrainie mężów i ojców, zanim wyruszyły do Polski, spędziły dwa tygodnie (albo jeszcze więcej czasu) w piwnicach, wychodząc z nich tylko na kilkanaście minut w ciągu dnia. Często przyjechały bez niczego – to znaczy bez wiosennych i letnich ubrań oraz butów, a właśnie rozkwita wiosna.