W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta 26/2022

Pod-Grzybki

Zacznę trochę nietypowo, bo od wątku religijnego. Za nami oktawa Bożego Ciała – święta, które nieodmiennie wprawia „osobistych nieprzyjaciół Pana Boga” w spazmy wściekłości z powodu „ostentacyjnych”, publicznych procesji. Lecz w tym roku do stadka lewaków postanowił dołączyć znany duchowny – jezuita o. Wacław Oszajca, zażywający sławy wybitnego teologa. Ów mąż uczony na portalu nominalnie katolickiego pisma „Więź” zamieścił przemyślenia, w których przyrównał Eucharystię do… kanibalizmu, a stawiając się w roli hipotetycznego „niechrześcijanina”, który trafiłby na procesję Bożego Ciała, stwierdza: „Ręczę, że pierwsze, co pomyśli, to że trafił na symboliczną, bo symboliczną, ale jednak ucztę kanibali”. Tym samym o. Oszajca cofa się do mentalnego pogaństwa – takiego z czasów pierwszych chrześcijan, gdy Rzymianie, słysząc o spożywaniu „ciała” i „krwi”, sądzili, że mają do czynienia z jakąś zwyrodniałą sektą zjadającą swojego Boga. Z całości wynika, iż Oszajca nie bardzo wierzy w tę całą Eucharystię i Przeistoczenie – co zatem robi w stanie duchownym, jako ksiądz i zakonnik? I jak on odprawia Mszę Świętą? W innym miejscu Oszajca przytacza słowa papieża Franciszka (również jezuity), krytykującego sycylijskich księży za zbyt mało „nowoczesną” formę sprawowania liturgii. Dodajmy, iż tenże Franciszek patronuje niemieckiej „drodze synodalnej” jawnie zmierzającej do protestantyzacji Kościoła. Co się z tymi jezuitami porobiło? Nawiązując do historii – ten zakon chyba nigdy nie zasługiwał tak bardzo na kasatę, jak właśnie teraz.