W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Zielona droga wyjścia z „pandemii”

Przez dwa lata przyzwyczajono nas do takich zjawisk, jak: segregacja, prześladowania za przekonania (niechęć do masek, „szczepionek”, eksperymentów medycznych, kwarantann, jako i nielegalnych i nieskutecznych działań pozamedycznych), patrzenie na człowieka jako na złośliwie roznoszące zarazę indywiduum.

W marcu 2021 r., rok po wzięciu nas za twarz lockdownem i innymi „obostrzeniami”, przemknęła przez media głównego nurtu informacja o tym, że aby skutecznie walczyć z ociepleniem klimatu, należałoby lockdowny lub ich „ekwiwalenty” wprowadzać co dwa lata, przez dekadę. Wtedy osiągnięto by cele określone w porozumieniu klimatycznym z Paryża. Wprawdzie autorzy raportu, który zawiera te uwagi, nie zalecają „blokowania” świata jako sposobu walki z emisją gazów cieplarnianych, nie mniej sugerując, że jest on najskuteczniejszą z metod, rzucają w przestrzeń publiczną ideę, którą socjopaci mogliby zrealizować. W takiej czy innej formie.

Blokady na całym świecie doprowadziły do bezprecedensowego spadku emisji o około 7 proc. w 2020 r., czyli o około 2,6 miliarda ton CO2, ale według ekspertów (a ci, jak wiadomo chociażby z ostatnich dwu lat walki z inną plagą – „morowego powietrza”, są nieomylni), w następnej dekadzie potrzeba, rok w rok, redukcji od 1 miliarda do 2 miliardów ton, aby mieć duże szanse na zahamowanie wzrostu temperatury podnoszącej się do 1,5°C lub 2°C w stosunku do poziomu sprzed epoki przemysłowej. Takie zahamowanie zgodne jest z wymogami porozumienia paryskiego.