W najnowszym wydaniu:

01
Wydanie

Niezbędnik urlopowicza PRL

Komunistyczna elita opływała w luksusy, spędzając urlopy nad ciepłymi morzami. Zwykle w krajach demoludów, ale zawsze. Maryla Rodowicz i Agnieszka Osiecka w towarzystwie Jerzego Urbana pławiły się w ciepłych wodach Morza Czarnego, wylegując się na bułgarskich plażach. Bananowa młodzież komunistycznej wierchuszki pływała jachtami po ciepłych wodach. Reszcie pozostało radzenie sobie środkami, jakie władza zapewniała albo jakie udało się skombinować. Oto niezbędnik urlopowicza PRL.

Fot. NAC

Namiot

Wykonany z brezentu, wyposażony w stelaże z porządnych rur i metalowe śledzie, był przedmiotem pożądania, a jego zdobycie (wtedy takich rzeczy się nie kupowało tylko zdobywało lub załatwiało) wymagało tzw. znajomości albo wystania go nocami w kolejce. Jechanie z nim przez pół Polski zatłoczonym pociągiem nie było łatwe – tobół z czteroosobowym namiotem ważył ok. 20 kg. Za to na miejscu… Wystarczył kawałek pola namiotowego albo i lasu, żeby ustawić przenośny domek. I tak jak pola namiotowe sprzyjały integracji, tak namioty sprzyjały prokreacji. Nie zliczyć, ilu obywateli w nich właśnie zostało poczętych. Może taki był zamysł władz?