W najnowszym wydaniu:

01
Wydanie

Dzwoni Duńczyk do Szpicbródki, czyli przedwojenni bohaterowie powojennych filmów cz.2

Sprawozdawcom „Tajnego Detektywa” „Szpicbródka” przypominał „włamywacza z wyższych sfer”, który doskonale odnajduje się „w eleganckim świecie”, a na dowód informowali o jego „przyjaźni z pewnym posłem” (można odnieść wrażenie, jeśli chodzi o takie przyjaźnie, że nic się od tamtej pory nie zmieniło).

Dziś wiele osób jest gotowych przysiąc, że najsłynniejszym kasiarzem II RP był Henryk Kwinto, bohater komedii „Va Bank”. Kwinto oczywiście nie istniał. Ale miał swój pierwowzór. Był nim Stanisław Cichocki alias „Szpicbródka”, który został także bohaterem komedii Mieczysława Jahody i Janusza Rzeszewskiego „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy” (1978).

Uczeń włamywacza

Stanisław Cichocki urodził się ok. 1890 r. prawdopodobnie w Rosji. Wskazywać na to może jego osobliwe „wykształcenie” – w „szkole kasiarzy” w Odessie. „Placówka” oczywiście działała nielegalnie, acz nie można wykluczyć, że jej „wykładowców” miała na oku i korzystała z ich „usług” ochrana. Od razu należy zaznaczyć, że nie była to byle jaka „placówka”. „Wykładowcy” uczyli w niej nie tylko otwierać kasy, ale także mechaniki i matematyki, podstaw fizyki i chemii. Uczyli sztuki kopania podkopów, w tym rozpoznawania rodzajów gleby, a także podstaw daktyloskopii. Odcisków palców jeszcze nie rozpoznawano, ale dzięki stosowaniu argentoratu – specjalnego proszku aluminiowego, reagującego z warstwą tłuszczową pozostawianą przez palce, włamywacze mogli rozpoznać, które przyciski w sejfach były najczęściej dotykane. W szkole uczono też „technik bezpieczeństwa”, czyli jak przygotować napad i co robić w razie wpadki. A także „prawd życiowych” bardzo przydatnych w życiu, w rodzaju utrzymywania relacji i znajomości z wpływowymi osobami. Oraz prania pieniędzy. „Absolwent” musiał umieć otworzyć każdą kasę. Do tej szkoły można było dostać się tylko po znajomości, a żeby ją ukończyć, trzeba było posiadać fortunę. „Studia” kosztowały nawet 100 tys. rubli. Dobry rzemieślnik zarabiał wtedy 40-50 rubli miesięcznie. Tajemnicą pozostaje, jak Cichocki dostał się do tej koszmarnie drogiej „placówki”. Może zadziałały sentymenty narodowościowe?

Źródło:
„Historia przestępczości: Szpicbródka i uniwersytet złodziei w Odessie”

https://www.rp.pl/historia/art9032861-historia-przestepczosci-szpicbrodka-i-uniwersytet-zlodziei-w-odessie

Szpicbródka: Największy kasiarz II RP szykował skok stulecia. Zdradziła go tajemnicza blaszka”, www.kultura.onet.pl

https://um.pabianice.pl/artykul/110/2958/szpicbrodka