W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

UNIA W RĘKACH AFERZYSTÓW I AGENTÓW

Skorumpowani, alkoholicy i przestępcy funkcjonują w strukturach Unii Europejskiej. Można odnieść wrażenie, że im większa miernota, tym większą robi w Brukseli karierę. To zrozumiałe – łatwo sterować osobnikiem, na którego są „kwity”. Ale to budzi poważne pytanie, kto tak naprawdę rządzi Europą? Wnioski są przerażające.

Miliony osób zastanawia się od wielu lat, kto wybiera urzędników w Parlamencie Europejskim, i jaki to ma wpływ na zmiany zachodzące w UE? Jak to możliwe, że na czele Komisji Europejskiej stoi zawsze człowiek, który nigdy nie jest demokratycznie wybrany? Że kluczowe decyzje podejmuje grupa ludzi, których nominacja nie pochodzi z woli wyborców.

Choćby taka Ursula von der Leyen. Jest Niemką. W Unii „od zawsze” był dobry obyczaj, trzeba to podkreślić – nie wymóg traktatów, ale obyczaj, żeby na czele Komisji Europejskiej nie stał polityk z Niemiec. Przecież cała Unia powstała po to, żeby… kontrolować odradzające się po wojnie Niemcy. Stało się odwrotnie. Jak i dlaczego?

Czy pamiętają Państwo słynne pytanie konserwatywnego posła z Wielkiej Brytanii Nigela Farage’ado Hermana Van Rompuya, przewodniczącego Rady Europejskiej w latach 2009-2014?