W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Zachód potrzebuje naszego przywództwa

Stoimy wobec całkowitego bankructwa polityki niemieckiej w Europie, stoimy wobec podjętej decyzji mocarstwa, Stanów Zjednoczonych, aby zrezygnować z wspierania Niemiec jako państwa zapewniającego stabilizację starego kontynentu. Decyzji podjętej, bo Niemcy tej stabilizacji nie zapewniły; przeciwnie, okazały się być czynnikiem destabilizującym, najbliższym i czułym sojusznikiem Władimira Putina.

Karty na stół. To chyba już ten etap; mamy w Polsce silne lobby prorosyjskie i proniemieckie. To jest fakt. Jestem konserwatystą i wszelka reakcja wobec nowoczesności jest mi bliska, niemniej nie mogę sprzyjać tym wszystkim, którzy odczytują konserwatyzm jako antyamerykanizm. Czy jestem fanem „wujka Joe”? Nie, nie jestem bezkrytycznym fanem, ale w konkretnej sytuacji zagrożenia bytu państwa i narodu (a tak jest) jestem sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, bo jest to mocarstwo, w którego interesie militarnym, finansowym, geopolitycznym jest utrzymanie państwa polskiego, jako forpoczty amerykańskich interesów w naszej części świata. Czy to dobrze?