W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Polexit – droga do suwerenności

Powinniśmy stać się wieczną zadrą w tyłkach eurokratów i przyczyną ich sennych koszmarów tak długo, aż pogodzą się z naszą niezależną pozycją. Pamiętajmy – gdy tylko zerwiemy się z finansowej smyczy, nie będą w stanie nic nam zrobić!

I. Umiesz liczyć – licz na siebie

Zgodnie z zapowiedzią sprzed tygodnia, będę kontynuował dziś wątek polexitu i „mapy drogowej”, która powinna doń doprowadzić. Przypomnę tylko, że w poprzednim artykule starałem się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego stworzenie owej „mapy drogowej” jest dla Polski koniecznością, oraz naszkicowałem „warunki brzegowe” niezbędne do urzeczywistnienia tej koncepcji.
W niniejszym tekście natomiast zajmę się kolejnymi kluczowymi kwestiami: jaki powinien być nasz cel (punkt dojścia), jaki kształt powinien przybrać postulowany polexit oraz jaką ścieżką powinniśmy podążać, by ów cel osiągnąć.

Na początek jednak zajmijmy się tym, jak „operacja polexit” NIE powinna wyglądać i czego należy unikać.