W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Zamilczeć zakłamać oczernić

Władze wszystkich krajów, niezależnie od ustroju panującego na ich terytoriach (demokratyczny, totalitarny, autorytarny, monarchistyczny, a nawet teokratyczny, czego przykładem Watykan) wdrożyły niezwykłą politykę „zamordyzmu sanitarnego”. Innymi słowy, przekształciły będące pod ich władzą państwa w oddziały zamknięte, obszar opanowany przez „zarazę”.

Wprawdzie urząd cenzury, której siedziba główna w czasach Peerelu znajdowała się przy ulicy Mysiej w Warszawie, od dawna nie istnieje, ale jej nieobecność zdaje się być wyższą formą obecności, jak to ujął z typowym dla siebie poczuciem humoru Pan Stanisław Michalkiewicz, znany publicysta wolnościowy, w nawiązaniu do rzekomo rozwiązanej, a przez to niebyłej, WSI. „Pełno nas a jakoby nikogo nie było”, mówiliśmy w czasach, w których rozpoczęły się kariery takich byłych (?) komunistów, jak Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller – mając na myśli funkcjonariuszy SB, posiadających swoje komórki w każdym większym zakładzie pracy i wielotysięczną armię tajnych współpracowników (tewulców).