W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Media w służbie niezawisłowości

W trakcie ulicznych rozrób przedstawiciele części środowiska sędziowskiego jasno wytłumaczyli, co się z ich strony obywatelowi należy. W zgodzie z treścią dumnie prezentowanego transparentu (na zdjęciu): „Niezawisłowość prawem każdego obywatela”. Nie pomyliłem się, nasza samozwańcza elita tego nam życzy – niezawisłowości. Nie wiem, co na temat tego słowotworu sądzą lingwiści w Polsce, mam jednak nadzieję, że w rzeczywistości za oknem nic takiego nie występuje.

Przegląd mediów głównego nurtu jest dla mnie od zawsze dojmującym doświadczeniem filozoficznym. Przeglądu dokonuję, pilnując, by w trakcie wiwisekcji opisywanego świata zachowywać należytą postawę badawczą, a więc nie dopuszczającą emocji, a także, dla podtrzymywania związków z realnym światem, co kilka minut praktykuję rzut okiem za okno. Za oknem ludzie chodzą, przyjmując pozycję właściwą czynności chodzenia, co w zderzeniu ze światem przedstawionym w mediach naczelnych i wiodących cieszy. W związku z tymi głębokimi badaniami mam kilka refleksji: pierwsza jest próbą odpowiedzi na pytanie, kto to wszystko zaprojektował?, druga jest próbą odpowiedzi na kolejne: jakiego rodzaju produkt społeczny powstaje w wyniku działania mechanizmów medialnego rażenia tego typu przekazem?, trzecia to silne poczucie empatii w stosunku do sprofilowanych i analiza środków, które należałoby podjąć, by sprofilowanym pomóc przenieść się do tego jedynego świata, który istnieje, tego za oknem. Zacznijmy od odpowiedzi na pierwsze pytanie.