W wydaniu

Czy Maciej Stuhr podbije Hollywood?

Maciej Stuhr wyraźnie zwiększył swoją celebrycką aktywność, jak gdyby...

Wyjątkowy łajdak

Nie ma już żadnych wątpliwości, że Tusk ma Polaków...

Wendeta przeciwko Polsce

Patryk Jaki dla portalu wPolityce.pl o wniosku KE do...

Więźniowie nieszczepieni

Po wprowadzeniu stanu wojennego rząd przystąpił do brutalnej rozprawy...

Imperatorowa odchodzi, imperium zostaje

W Niemczech kończy się era kanclerz Angeli Merkel, a więc...

Dwadzieścia lat po 9/11

Mając na uwadze wspomnienia z 11 września i dowody z procesów terrorystów,...

Bycie autorytetem nakłada pewne obowiązki

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr, na antenie PCh24 TV:...

To oznacza likwidację państwa polskiego

Rafał Ziemkiewicz dla portalu RadioMaryja.pl: Mimo że mamy stosowne...

Wielka Brytania wyrywa się z kowidowego szaleństwa

Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jest...

Kasta nadzwyczajnych kretynów

Okazuje się, że satanista Adam Darski „Nergal” może spać...
Strona głównaWarszawska GazetaPolitykaNarasta Frustracja w elektoracie

Narasta Frustracja w elektoracie

Co ma myśleć sobie wyborca, który słyszy, że nie szczepiąc się, idzie na pasku „ruskiej propagandy”, a więc jest co najmniej pożytecznym idiotą, a może wręcz „agentem” Putina? Co ma myśleć rolnik z powodzeniem rozwijający swój agro-biznes, słysząc, że w opinii rządzących jest „obszarnikiem” i zakałą polskiej wsi?

W ubiegłym tygodniu omówiliśmy sobie pokrótce wyzwania i szanse stojące przed Polską w polityce zagranicznej. Teraz więc, dla dopełnienia obrazu, warto powrócić na krajowe podwórko, by pochylić się nad stanem polityki wewnętrznej u progu nowego sezonu. Jak wiadomo, życie publiczne w Polsce przypomina piłkę nożną: toczy się w rytmie jesień – wiosna, z tym zastrzeżeniem, że w odróżnieniu od rozgrywek ligowych, polityczne drużyny rozpoczynają sezon z całym bagażem punktowym, odziedziczonym po poprzednich rundach. Rozpoczynający się sezon zapowiada się o tyle ciekawie, że już teraz może okazać się rozstrzygający dla wyniku wyborów parlamentarnych w 2023 r. i tyczy się to przede wszystkim obozu rządzącego. Wyróżniłbym tu kilka kluczowych, wzajemnie się uzupełniających, elementów: pandemia i pełzający sanitaryzm, sytuacja na wsi oraz postępujący zanik słuchu społecznego. Przyjrzyjmy się im po kolei.

I. Sanitaryzm
Jeżeli wsłuchać się w odgłosy dobiegające z Ministerstwa Zdrowia oraz „Rady Lobbystycznej” przy premierze (jak już kiedyś pisałem, będę tak określał to gremium, dopóki nie zobaczę złożonych przez jego członków oświadczeń o braku konfliktu interesów), można odnieść wrażenie, że tzw. czynniki rządowe wręcz nie mogą się doczekać uroczystej inauguracji IV fali pandemii.

Od kilku miesięcy jesteśmy permanentnie straszeni nadciągającą nieuchronnie apokalipsą, z jednoczesnym wskazaniem winnych: w tej roli obsadzono, z góry oczywiście, niezaszczepionych, którzy rozniosą zarazę i będziemy mieli „drugie Bergamo”. Jest to o tyle ciekawe, że podobno szczepiąc się „chronimy siebie i innych” – zatem, na zdrowy rozum, niezaszczepieni nie powinni być dla osób zaszczepionych żadnym zagrożeniem, co najwyżej szkodzą samym sobie (i na własną odpowiedzialność). Ponadto, jeżeli wskaźnik „wyszczepialności” osiągnął pułap 50 proc., to słynna „czwarta fala” powinna być łagodniejsza od poprzednich. Ale cóż – nakręcana od półtora roku covidowa histeria zdążyła nas przyzwyczaić, że logika jest ostatnią rzeczą, jaką pandemiczna propaganda strachu bierze pod uwagę.
Generalnie, to co słyszymy od ministra Niedzielskiego, jego urzędników, tudzież covidowych celebrytów pokroju profesorów Horbana czy Simona, wskazuje na ciężki przypadek opętania władzą. Mamy pokrzykiwania, że kogoś „świerzbi ręka”, by zarekomendować przymusowe szczepienia (Horban) – przy czym z tonu wypowiedzi przebija pewność, że gdy taka „rekomendacja” padnie, to rząd posłusznie jej się podporządkuje. Mamy straszenie, że „niewyszczepione” powiaty powinny przygotować domy pogrzebowe (Simon). Wreszcie – że wkrótce oficjalnie zalecona zostanie trzecia dawka szczepionki (wiceminister zdrowia Waldemar Kraska). W takiej atmosferze nie ulega wątpliwości, że „czwarta fala” zostanie ogłoszona z całą pewnością – chociażby dlatego, że zamówione 100 mln dawek szczepionek nie może się zmarnować. Toteż władze i „autorytety” zwijają się jak w ukropie – zupełnie jakby byli akwizytorami Big Pharmy na sutej prowizji.