W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...
Strona głównaWarszawska GazetaKrajPiotr Szubarczyk komentuje:

Piotr Szubarczyk komentuje:

Kłamstwo o „pogromie” trwa

22 września 1953 r. przed sądem wojskowym w Warszawie zapadł jeden z najpodlejszych wyroków, jakie państwo komunistyczne wydało na Kościół katolicki w Polsce. Skazano biskupa, który ośmielił się powiedzieć, że w Kielcach nie było „pogromu” na Żydach przez polskich „antysemitów”, lecz prowokacja polityczna NKWD–UB. Przypłacił to ciężkim „śledztwem” i więzieniem, a sowieckie kłamstwo o „pogromie” trwa do dziś.

Od 14 do 21 września 1953 r. w Warszawie komunistyczny „sąd” wojskowy piętnował księdza biskupa ordynariusza kieleckiego Czesława Kaczmarka, trzech księży z kurii kieleckiej – Jana Danielewicza, Józefa Dąbrowskiego i Władysława Widłaka – oraz siostrę Walerię Niklewską. „Wyrok” zapadł 22 września, a komuniści nadali mu duży rozgłos.

Był to czas konfrontacji Episkopatu z władzą sowiecką w Polsce, usiłującą przejąć kontrolę nad Kościołem. Odpowiedzią było słynne „non possumus” błogosławionego Prymasa Tysiąclecia. Uwięzienie Prymasa i „proces” biskupa Kaczmarka miały miejsce w tym samym czasie. Prymas został uwięziony trzy dni po „wyroku” na księdza biskupa, 25 września 1953 r.

W spreparowanym przez UB akcie oskarżenia przeciwko biskupowi Kaczmarkowi znajdowały się zarzuty polityczne i kryminalne! Podobno ksiądz biskup chciał „obalić władzę robotniczo-chłopską”. Podobno handlował walutą i podobno „szpiegował dla USA i Watykanu”!
Dlaczego wybrano właśnie biskupa kieleckiego? Ordynariusz kielecki był człowiekiem odważnym i odpowiedzialnym za swoją wspólnotę. Przeprowadził własne dochodzenie w sprawie tzw. pogromu kieleckiego 4 lipca 1946 r. Powołał własną komisję do zbadania wydarzeń. Jej ustalenia były takie, że rzekomy „pogrom” zorganizowali prowokatorzy wysłani przez NKWD–UB, a zabijaniem Żydów w jednej, wybranej przez bezpiekę kamienicy, zajmowali się odpowiednio podprowadzeni milicjanci i żołnierze. Oni zresztą byli później skazywani na śmierć za udział w „pogromie”!