W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...

Defekt Tuska

Na posiedzenie rządu wkroczył minister wojskowości Mariusz Błaszczak w hełmie wojskowym i wojskowej kurtce w kolorach maskujących.
– Wydłużam stan wojenny z Białą Rosją! – obwieścił Mariusz Błaszczak. – Andrzejek to klepnie.
– Zaraz, najpierw do sejmu musi wpłynąć wniosek formalny głowy państwa! – przypomniał mu premier Mateusz Morawiecki.
– Wniosek formalnej głowy państwa już wpłynął – stwierdził Mariusz Błaszczak. – Tak więc w strefie stanu wojennego przez kolejne tygodnie obowiązywać będzie zakaz udzielania noclegów w hotelach.
– Aha i dlatego ci biedni ludzie śpią na gołej ziemi – pokiwał ze zrozumieniem głową Jacek Sasin.
– Czy przepisy o stanie wojennym przewidują przymus szczepień wobec każdego, kto zostanie do takiej strefy wepchnięty? – zapytał Adam Niedzielski.
– Mogłoby tak być – odparł Mariusz Błaszczak. – Wprawdzie przepisy o stanie wojennym mają już dwadzieścia jeden paragrafów. Ale jak chcesz, to dopiszę paragraf dwadzieścia dwa.
– O, jak cudownie! – uradował się Adam Niedzielski. – Jak się mogę odwdzięczyć?
– Wisisz mi dwie stówy za fatygę – powiedział Mariusz Błaszczak. – Masz przy sobie?
– Nie mam… – stwierdził Adam Niedzielski, przeszukując kieszenie. – Będę ci wisieć te pieniądze, ale oddam jutro.
– Dobrze, będziesz wisieć – przytaknął Mariusz Błaszczak.
– My nie jesteśmy na ty – przypomniał mu Adam Niedzielski.
– Dobrze, będziesz pan wisiał – poprawił się Mariusz Błaszczak.